30 lecie 
Galerii "ZAPIECEK"
15 września 2002 - uroczyste obchody jubileuszu

 wstęp do jubileuszowego katalogu- Sławomir Bołdok


A to historia... czas biegnie biegnie nieubłaganie i minęło już pięć lat od pamiętnego jubileuszu kiedy "ćwiartka" wieku stuknęła galerii Zapiecek. Wówczas na rynku antykwarycznym i aukcyjnym był to okres prosperity, przyjazny także dla handlu sztuką współczesną, który to trend niestety wkrótce stracił impet i tak jest do dzisiaj.

W tych trudnych czasach Zapiecek nadal tkwi na posterunku, więcej - obchodzi kolejne "lecie" swego istnienia. Galeria, jak kobieta trzydziestoletnia, już swoje wie o życiu, ale ciągle jest w rozkwicie i nadal jej wabik działa na artystów i kolekcjonerów. Ciekawymi prezentacjami przyciąga także tych spośród turystów, odwiedzających Stare Miasto, którzy odznaczają się wrażliwością estetyczną i ponadprzeciętnym gustem. Dzięki nieprzemijającej energii i przemyślności Miry Arens wspomaganej przez "dziewczyny", które tkwią przy niej na dobre i na złe od wielu lat, Zapiecek funkcjonuje w tym samym lokalu, znanym wielu, i nie ustąpił miejsca kolejnej garkuchni jakich wokół pełno.

Dla przypomnienia - bo liczni dorośli, którzy dzisiaj przychodzą do galerii, w chwili jej powstania byli jeszcze małymi dziećmi. Placówka, w ramach firmy "Desa" Dzieła Sztuki i Antyki, została utworzona w 1972 roku. Od początku była nastawiona na promocje i sprzedaż sztuki współczesnej. Od września owego roku, kiedy animatorką galerii została Mira, dzięki Jej staraniom i ku zdumieniu ówczesnych krytyków oraz tak zwanego "środowiska", organizowane wystawy zaczęły skupiać prace wybitnych artystów. Doszło do tego, że Zapiecek określano "rodzinną galerią" Henryka Stażewskiego, który do swej śmierci bywał tu na różnych imprezach i stale wstawiał swe obrazy. Tu swój ostatni pokaz prac, przed wyjazdem do Rzymu w 1987 r., miał także Tadeusz Brzozowski.

Oba te nazwiska, jak klamrą spinają dwa nurty tej samej tendencji abstrakcyjnej w sztuce nowoczesnej, dla której galeria otworzyła swe podwoje. Pierwszym nurtem jest abstrakcja geometryczna z jej "guru" Stażewskim, drugim, któremu przewodził Brzozowski, jest abstrakcja typu informel, wzbogacona dozą ekspresji.

Nie tyle na przeciwległym biegunie, ile w przyjaznym sąsiedztwie, na ścianach galerii, pojawiły się i nadal są obecne obrazy malarzy dla których świat rzeczywisty był podnietą dom ich wizji kolorystycznych, metaforycznych lub udramatyzowanych. Nazwiska Nachta-Samborskiego, Szancenbacha, Lenicy, Bogusza, Gierowskiego, Tarasina, Tchórzewskiego, Ziemskiego, Dobkowskiego, Wańka, Stasysa, Kantora, Sterna, Musiałowicza czy Siennickiego mówią same za siebie.

Galeria zakorzeniona w sztuce powstałej po 1945 roku nie uchyla się od tradycji i gdy mogła sięgała do dobrych wzorców. W 1989 roku wystawiała obrazy i rzeźby Władysława Strzemińskiego i Katarzyny Kobro, a w 1992 malarstwo Boznańskiej, Zaka, Tadeusza Makowskiego, Menkesa, Muter, Weingarta i innych, na pokazie prac artystów polskich z "Ecole de Paris". Za dobór wystaw i autorów Zapiecek otrzymał dwukrotnie nagrodę im. C.Norwida - za ekspozycje Jana Tarasina oraz Statysa Eidrigeviciusa. Oba te pokazy dzięki tutejszej inicjatywie, były prezentowane poza siedzibą galerii, w Londynie.

Życie Zapiecka nie ogranicza się do promocji i sprzedaży obrazów, grafik, rzeźb, tkanin, szkieł lub biżuterii. nieco mniej zauważalnym, bo przemijającym, nurtem galerii, jest jej życie społeczne. Nie tylko w sensie "quasi klubu artystów". Tu odbywały się dyplomy uczniów prof. Gawrona i Wachowiaka, oraz promocje książek - np. dwóch relacji Niki Strzemińskiej o życiu i twórczości jej rodziców - Strzemińskiego i Kobro "Sztuka, Miłość i Nienawiść", Agnieszki Osieckiej "Rozmowy w tańcu", leksykonu sztuki Stanisława K. Stopczyka, a także wydawnictw państwa Łebkowskich, mktórzy w swych publikacjach odkrywali tajniki międzynarodowych kuchni. Zapiecek współuczestniczył także wielokrotnie w akcjach i aukcjach na rzecz "Monaru" w Głoskowie, na rzecz Towarzystwa "Amici di Tworki" i wielu innych. Życzliwość wobec bliźnich cechuje cały zespól, co przysparza galerii przyjaciół. Może w tym właśnie tkwi siła oddziaływania Zapiecka i moc w przełamywaniu kolejnych trudności?

W trzydziestolecie działalności galerii poczuwam się do obowiązku scharakteryzowania dotychczasowego jej merytorycznego programu i profilu. A czynię to z ochotą, z racji wieloletniej przyjaźni jaką obdarzamy się wzajemnie, a także z faktu iż jestem "poputczykiem" drogi Miry i jej Zespołu, od samego początku zaistnienia placówki.

Wybitne galerie związane są zwykle z określonym kręgiem i generacją twórców. Dla Zapiecka - to artyści zaliczani dzisiaj do "klasyki awangardy", pokolenie, którego apogeum przypadło na drugą połowę XX wieku. Ich twórczość przełamywała konwenanse, przeszczepiała światowe trendy i kształtowała nowe oblicze powojennej sztuki polskiej. Oni występując w grupie, np. na "Konfrontacjach 75", w tutejszej galerii, narzucali pewien styl i wyznaczali pewien pułap, do którego dążyli ich kolejni uczniowie.

Paradoksem może wydawać się fakt iż Zapiecek nastawiony od zarania na wyróżniające się i ambitne aktualia w twórczości plastycznej, prezentuje dzisiaj linię "szlachetnego konserwatyzmu". Co rozumiem pod tym określeniem? Przede wszystkim do obecnych, często niezbornych i udziwnionych dokonań artystycznych. następnie - przywiązywanie znaczenia do solidnego rzemiosła malarskiego, rzeźbiarskiego, graficznego itd. Wreszcie, kierowanie się intelektem i smakiem w wyborze artystów i prezentowanych prac. Ideą Miry było i jest poszukiwanie w dziele sztuki wartości, które nie wynikają z chęci epatowania lub tylko z aktualnej mody albo "humanizmu" traktowanego jako chwyt reklamowy. Ten "konserwatyzm" nie wynika z konieczności handlowej i z obserwacji, że "głupot" ludzie nie kupią. Wynika on przede wszystkim z przeświadczenia o potrzebie zachowania i promowania najwartościowszych trendów do czasu, aż nowe "nowe", zrodzone z obecnego galimatiasu, przejmie pałeczkę i będzie kontynuowało intelektualną oraz magiczną linię sztuki zapoczątkowaną niegdyś rysunkami Altamiry. Gwałtowne przyspieszenie cywilizacyjne i medialne, którego jesteśmy świadkami, wprowadziło tandetny populizm do twórczości plastycznej. Sztuka, w skali światowej, stała się igraszką, jarmarcznym hepeningiem, ku uciesze osobników w typie "badziewiaków' i "kiepskich". Asystują tym trendom, w kraju i za granicą, "bezpruderyjni" krytycy, czyniąc wiele hałasu wokół poczynań ocierających się często o hucpę. Dopóki się nie wyklarują nowe, głębsze i trwalsze idee, dopóty konserwatyzm Zapiecka jest zaletą. Działalność galerii bowiem podtrzymuje utrwalone i powszechnie uznane wartości, zagarniając pod swe skrzydła także najnowszą twórczość godną szacunku w rodzaju malarstwa Jacka Rykały, Andrzeja Biernackiego, Mariusza Krawczyka, Piotra Turka czy rzeźb Tomka Kawiaka.