W
tych trudnych czasach Zapiecek nadal tkwi na posterunku, więcej -
obchodzi kolejne "lecie" swego istnienia. Galeria, jak
kobieta trzydziestoletnia, już swoje wie o życiu, ale ciągle
jest w rozkwicie i nadal jej wabik działa na artystów i
kolekcjonerów. Ciekawymi prezentacjami przyciąga także tych spośród
turystów, odwiedzających Stare Miasto, którzy odznaczają się wrażliwością
estetyczną i ponadprzeciętnym gustem. Dzięki nieprzemijającej
energii i przemyślności Miry Arens wspomaganej przez
"dziewczyny", które tkwią przy niej na dobre i na złe
od wielu lat, Zapiecek funkcjonuje w tym samym lokalu, znanym
wielu, i nie ustąpił miejsca kolejnej garkuchni jakich wokół
pełno.
Dla
przypomnienia - bo liczni dorośli, którzy dzisiaj przychodzą do
galerii, w chwili jej powstania byli jeszcze małymi dziećmi.
Placówka, w ramach firmy "Desa" Dzieła Sztuki i
Antyki, została utworzona w 1972 roku. Od początku była
nastawiona na promocje i sprzedaż sztuki współczesnej. Od września
owego roku, kiedy animatorką galerii została Mira, dzięki
Jej staraniom i ku zdumieniu ówczesnych krytyków oraz tak
zwanego "środowiska", organizowane wystawy zaczęły
skupiać prace wybitnych artystów. Doszło do tego, że Zapiecek
określano "rodzinną galerią" Henryka Stażewskiego,
który do swej śmierci bywał tu na różnych imprezach i stale
wstawiał swe obrazy. Tu swój ostatni pokaz prac, przed wyjazdem
do Rzymu w 1987 r., miał także Tadeusz Brzozowski.
Oba
te nazwiska, jak klamrą spinają dwa nurty tej samej tendencji
abstrakcyjnej w sztuce nowoczesnej, dla której galeria otworzyła
swe podwoje. Pierwszym nurtem jest abstrakcja geometryczna z jej
"guru" Stażewskim, drugim, któremu przewodził
Brzozowski, jest abstrakcja typu informel, wzbogacona dozą
ekspresji.
Nie
tyle na przeciwległym biegunie, ile w przyjaznym sąsiedztwie, na
ścianach galerii, pojawiły się i nadal są obecne obrazy malarzy
dla których świat rzeczywisty był podnietą dom ich wizji
kolorystycznych, metaforycznych lub udramatyzowanych. Nazwiska
Nachta-Samborskiego, Szancenbacha, Lenicy, Bogusza, Gierowskiego,
Tarasina, Tchórzewskiego, Ziemskiego, Dobkowskiego, Wańka,
Stasysa, Kantora, Sterna, Musiałowicza czy Siennickiego mówią
same za siebie.
Galeria
zakorzeniona w sztuce powstałej po 1945 roku nie uchyla się od
tradycji i gdy mogła sięgała do dobrych wzorców. W 1989 roku
wystawiała obrazy i rzeźby Władysława Strzemińskiego i
Katarzyny Kobro, a w 1992 malarstwo Boznańskiej, Zaka, Tadeusza
Makowskiego, Menkesa, Muter, Weingarta i innych, na pokazie prac
artystów polskich z "Ecole de Paris". Za dobór wystaw
i autorów Zapiecek otrzymał dwukrotnie nagrodę im. C.Norwida -
za ekspozycje Jana Tarasina oraz Statysa Eidrigeviciusa. Oba te
pokazy dzięki tutejszej inicjatywie, były prezentowane poza
siedzibą galerii, w Londynie.
Życie
Zapiecka nie ogranicza się do promocji i sprzedaży obrazów,
grafik, rzeźb, tkanin, szkieł lub biżuterii. nieco mniej zauważalnym,
bo przemijającym, nurtem galerii, jest jej życie społeczne. Nie
tylko w sensie "quasi klubu artystów". Tu odbywały się
dyplomy uczniów prof. Gawrona i Wachowiaka, oraz promocje książek
- np. dwóch relacji Niki Strzemińskiej o życiu i twórczości
jej rodziców - Strzemińskiego i Kobro "Sztuka, Miłość i
Nienawiść", Agnieszki Osieckiej "Rozmowy w tańcu",
leksykonu sztuki Stanisława K. Stopczyka, a także wydawnictw państwa
Łebkowskich, mktórzy w swych publikacjach odkrywali tajniki międzynarodowych
kuchni. Zapiecek współuczestniczył także wielokrotnie w
akcjach i aukcjach na rzecz "Monaru" w Głoskowie, na
rzecz Towarzystwa "Amici di Tworki" i wielu innych. Życzliwość
wobec bliźnich cechuje cały zespól, co przysparza galerii
przyjaciół. Może w tym właśnie tkwi siła oddziaływania
Zapiecka i moc w przełamywaniu kolejnych trudności?
W
trzydziestolecie działalności galerii poczuwam się do obowiązku
scharakteryzowania dotychczasowego jej merytorycznego programu i
profilu. A czynię to z ochotą, z racji wieloletniej przyjaźni
jaką obdarzamy się wzajemnie, a także z faktu iż jestem "poputczykiem"
drogi Miry i jej Zespołu, od samego początku zaistnienia placówki.
Wybitne
galerie związane są zwykle z określonym kręgiem i generacją
twórców. Dla Zapiecka - to artyści zaliczani dzisiaj do
"klasyki awangardy", pokolenie, którego apogeum przypadło
na drugą połowę XX wieku. Ich twórczość przełamywała
konwenanse, przeszczepiała światowe trendy i kształtowała nowe
oblicze powojennej sztuki polskiej. Oni występując w grupie, np.
na "Konfrontacjach 75", w tutejszej galerii, narzucali
pewien styl i wyznaczali pewien pułap, do którego dążyli ich
kolejni uczniowie.
Paradoksem
może wydawać się fakt iż Zapiecek nastawiony od zarania na wyróżniające
się i ambitne aktualia w twórczości plastycznej, prezentuje
dzisiaj linię "szlachetnego konserwatyzmu". Co rozumiem
pod tym określeniem? Przede wszystkim do obecnych, często
niezbornych i udziwnionych dokonań artystycznych. następnie -
przywiązywanie znaczenia do solidnego rzemiosła malarskiego, rzeźbiarskiego,
graficznego itd. Wreszcie, kierowanie się intelektem i smakiem w
wyborze artystów i prezentowanych prac. Ideą Miry było i
jest poszukiwanie w dziele sztuki wartości, które nie wynikają
z chęci epatowania lub tylko z aktualnej mody albo
"humanizmu" traktowanego jako chwyt reklamowy. Ten
"konserwatyzm" nie wynika z konieczności handlowej i z
obserwacji, że "głupot" ludzie nie kupią. Wynika on
przede wszystkim z przeświadczenia o potrzebie zachowania i
promowania najwartościowszych trendów do czasu, aż nowe
"nowe", zrodzone z obecnego galimatiasu, przejmie pałeczkę
i będzie kontynuowało intelektualną oraz magiczną linię
sztuki zapoczątkowaną niegdyś rysunkami Altamiry. Gwałtowne przyspieszenie
cywilizacyjne i medialne, którego jesteśmy świadkami, wprowadziło
tandetny populizm do twórczości plastycznej. Sztuka, w skali światowej,
stała się igraszką, jarmarcznym hepeningiem, ku uciesze osobników
w typie "badziewiaków' i "kiepskich". Asystują
tym trendom, w kraju i za granicą, "bezpruderyjni"
krytycy, czyniąc wiele hałasu wokół poczynań ocierających się
często o hucpę. Dopóki się nie wyklarują nowe, głębsze i
trwalsze idee, dopóty konserwatyzm Zapiecka jest zaletą. Działalność
galerii bowiem podtrzymuje utrwalone i powszechnie uznane wartości,
zagarniając pod swe skrzydła także najnowszą twórczość godną
szacunku w rodzaju malarstwa Jacka Rykały, Andrzeja Biernackiego,
Mariusza Krawczyka, Piotra Turka czy rzeźb Tomka Kawiaka.