|
Jak sądzę, Rodzice nie bardzo wierzyli, że ja dziewczyna z prowincji, bez przygotowania i stosownych rodzinnych tradycji zdołam przekroczyć próg tak elitarnej uczelni, jaką była i jest Akademia Sztuk Pięknych w Poznaniu(dawniej PWSSP). Liczyli, zatem na samoistne rozwiązanie problemu. Ja jednak, sprawiłam IM psikusa i po trosze radość, bo do Szkoły się dostałam. Dalej poszło po Bożemu. Dyplom na 5 w pracowni rzeźby u prof. Józefa Kopczyńskiego w terminie zrobiłam. Wydałam się z chłopaka z Mazowsza, ale także mocno związanego z moim kochanym Szczecinkiem. Tak oto znalazłam się w Warszawie. Jak sobie tu radzę? Nie najgorzej zważywszy, że trójka małych dzieci nie sprzyjać takiej jak moja pracy. Cieszę się, że udało się pogodzić "ogień z wodą". Dzieci i rzeźbę. Miłość i pasję. Obie bardzo ważne, każda inaczej. Odkąd są na świecie najbardziej lubię rzeźbić właśnie dzieci. Czy to, co robię może się podobać? Proszę oceńcie to sami wędrując po stronach Markowej Galerii!
|