|
|
kwiecień 2005 |
|
data |
kwiecień 2005 |
|
24 kwietnia
2005 |
Zimno, zimno brrr... Ranki chłodne od
- 1, do - 3, w dzień wiatry północne, a lodowate, za szalikiem i
czapką przyszło zatęsknić, że o innej ciepłej bieliźnie nie wspomnę.
Dzięki tej temperaturze kilka dni poświęciłem na zebrania, prace
zaległe i ..zgrzytanie zębami. W końcu braki kasowe zmuszają do
stania na tym zimnie, tym bardziej, ze obroty spadły o 2/3 - nie
tylko z powodu trochę chłodniejszych dni ostatnio, ale głownie z
powodu zakazu sprzedaży książek. I tak jestem nielegalny i tak. Więc
w sobotę i niedzielę nielegalna klasyka, nielegalny Gałczyński i
Gombrowicz, słownik PWN spod lady. Paranoja w postaci czystej.
Antykwariat z zakazem sprzedaży książek, tego jeszcze nie grali w
najczarniejszych czasach wojennego PRL-u.
Czekam na rekcję władz. W środę podobno jakiś werdykt w sprawie
wolności handlu książką ma wydąć Samorządowe Kolegium Odwoławcze, a
na list otwarty do Prezydenta Warszawy odpowiedzi brak. Zapewne list
otwarty nie dotarł nigdzie wyżej, tylko z kancelarii prosto do
urzędu co pilnuje terenów staromiejskich przed zatruciem umysłów
czytaniem. W końcu się wścieknę i list ten nie tylko będzie w
internecie, ale do całej prasy kulturalnej trafi skoro kampania
wyborcza ma mieć pewne urozmaicenia.
Kupcy staromiejscy już się
wściekli. W czwartek zwołali zebranie wszystkich właścicieli
sklepów, restauracji, galerii usytuowanych w Rynku i na
Świętojańskiej aby powiedzieć przedstawicielom Straży Miejskiej -
weźcie się do roboty. Chodzi oczywiście o bazar na Starówce czyli
handel nielegalny stolikowo - chodnikowy. Kamienie i łańcuszki pod
jubilerem, okulary na przeciwko optyka i dziesiątki stoisk od czapek
włóczkowych, odznaczeń armii radzieckiej, do kaczorów nakręcanych i
indyjskich kadzideł. W soboty i niedziele ani wejść do katedry, ani
do jakiegokolwiek sklepu. Chodniki, przejścia i każdy wolny skrawek
pozastawiane, a władza śpi. Straż Miejska w sobotę pracowała krócej,
w niedziele wcale, więc hulaj dusza. A obroty sklepów spadają, że o
widoku śmieciarskiego handlu nie wspomnę - piękna wizytówka miasta -
wiadomo ruski bazar. Przecież słusznie mniemali niektórzy zachodni
sąsiedzi, jeszcze niedawno tu niedźwiedzie chodziły - tez nie mogąc
znaleźć toalety. Jak się okazuje oddział straży przeznaczony do
zwalczania nielegalnego handlu został oddelegowany ...do pilnowania
budynków ZDM (Zarządu Dróg Miejskich?). Nie ogłosili pewnie jak
zwykle w porę przetargu na ochronę budynków, to straż pod ręka
- niech pilnuje. A na ulicy niech się dzieje co chce, w końcu jak im
rozszerzyli uprawnienia, to i pod murem jakim bezpiecznie postać, bo
napady na te ZDM-y jakoś pewnie się mnożą, ale nikt nic nie mówi bo
to tajne.
Pies pogrzebany jest jak zwykle, w braku rozwiązań logicznych i
prostych. Zarząd Terenów Publicznych pobiera poprzez swoich
inkasentów (podobno nieźle zarabiają etatowo) opłaty od handlarzy, a
ci pokazują kwity Straży Miejskiej, że juz zapłacili i mogą stać.
Nikt jakoś nie wpadł na to, że wystarczy sprawdzić czy handlowy
biznesmen stolikowy posiada tzw. zgłoszenie działalności
gospodarczej. Opieranie się na bzdurnych zarządzeniach wewnętrznych
urzędów, prowadzi do absurdów typu - o ile centymetrów może wystawać
parasol poza obręb kawiarnianego ogródka, albo jaki kolor sukna
trzeba położyć na stoliczku. Wszystkie te haczyki na kupców są po
to, aby mores wśród tych prostaków trzymać. Niech taki w kącie stoi
czapkę mnie i czeka na zarządzenie, bo jak nie to mu się za rok nie
da zgody. Cha, Cha - właśnie dokładnie taki scenariusz przerabiam
teraz na własnej skórze.
No i wczoraj okazało się, że
można. Po prostu od rana jeździły patrole Straży i nie dopuściły do
rozstawienia się żadnego nielegalnego stoiska. Nagle okazało się, że
widać wejście do katedry, że chodniki wolne i przejść można
swobodnie. Nawet nawracaczy i wymuszaczy opłat za pijaną muzyczkę
nie było. Tylko jakoś dziwnie się strażnicy tłumaczyli, że dziś ma
być porządek bo przyjeżdża premier. Owszem była jakaś elegancka
delegacja zwiedzająca, ale jak się okazało z bliskiej nam Nowej
Zelandii. Ciekaw jestem jak dziś usprawiedliwią się niektórzy
strażnicy? Może jednak premier Belka przyjdzie? Bo jak nie przyjdzie
to co będzie? Nic. Będzie jak zawsze, akcja się skończy, życie wróci
do normy. Jakiś pożytek z tego kupieckiego buntu jest - okazało się,
że w jedności siła, że kupiec nie tylko od straszenia i płacenia,
ale chce i może pracować godnie. Warszawskie ciekawostki są
żenujące, widać komuś na tym bałaganie zależy, zarówno w indolencji
prawno-urzędniczej jaki i samowoli wszelkiej. Dziś przekopuję szafy
ubieram się ciepło i do pracy - zapraszam po nielegalną literaturę -
zawsze to jakiś smaczek - kupić spod lady "Złego" Tyrmanda, bo
Głowackiego już wykupili - tez cichcem i nielegalnie. |
|
15 kwietnia
2005 |
Na Zapiecku książek brak. Jest kilka o
Warszawie, trochę albumów dla wycieczek zagranicznych, plany miasta
i ...stojaczek z pocztówkami. Obok siedzi facet kwaśny jakby i
tłumaczy się każdemu po kolei dlaczego książek na stoisku nie ma.
Odwiedził mnie również Wojciech Siemion i ze swoim szczerym
uśmiechem zapytał piękna polszczyzną - gdzie są ksiązki? Wśród
varsavianów znalazł jedną dla siebie i kupił, chyba dla pocieszenia
tego nędznego stoiska pod Galerią "Zapiecek".
Od początku kwietnia obowiązuje nowa
polityka kulturalna Zarządu Terenów "Przydrożnych" . Ta urzędnicza
agenda śródmiejskiej dzielnicy zajmowała się do tej pory
targowiskami mięsno-warzywnymi i parkingami, a także wyznaczaniem
miejsc pod handel wszelki, a teraz ma misję. Misję kulturalną
wielce, co przejawia się między innymi w tropieniu jakie to pamiątki
się pamiątki warszawskie się sprzedaje. Generalna zasada podobno
jest taka że jak na czymkolwiek napiszemy "Warszawa" to jest to już
pamiątka z Warszawy. W związku z tym jeśli na planie Warszawy, jest
to magiczne słowo to jest to pamiątka a nie plan. Dotyczy to książek
także. Wybrałem tylko te tytuły w których słowo Warszawa jest
odmienione jakkolwiek i ...urzędnicy są zadowoleni, bo to nie są
ksiązki tylko "upominki". Tak codziennie piszą mi na kwitach
inkasenci, pobierający opłatę targową. Raz upominki, raz pamiątki.
Na delikatna sugestię, że "upominków" brak w tym stolikowym
zestawie, odpowiadają zdziwieni no przecież jak pisze Warszawa to
jest to pamiątka z Warszawy. Tak im szef kazał od targowisk Pan
Kołodziejski i tak tylko pisać mogą. A swoją drogą skoro nie
wiedziano co to takiego te cholerne "varsaviana" i proszono mnie
telefonicznie o unikanie takiego sformułowania w podaniach, to
dziwić się już nie muszę. Na murach staromiejskich sprzedają dziwy i
dziwadła wszelkie, na ohydnej kolumience z tworzywa napis Warszawa
jest - i w porządku jest to pamiątka z Warszawy. Ale na ołówkach
taaakich dużych jak sławny długopis Wałęsy nie było i kazano
wycofać. Nie było tez napisu na lalce co podobno w stroju
mazowieckim występuje więc jaka to pamiątka? Sprytni sprzedawcy
przyczepili stosowna karteczkę, gdzie to magiczne stołeczne słowo
występuje i już jest miło i wesoło, ale głupio okropnie.
Czekam na werdykt Samorządowego
Kolegium Odwoławczego, które jak mniemam decyzje o sprzedaży uchyli
i przekaże do ponownego rozpatrzenia. A ja oczywiście natychmiast
zostanę poinformowany, ze żadne wewnętrzne instrukcje nie
przewidziały książek i w związku z tym ..won. Napisałem list otwarty
do Prezydenta Warszawy pana Lecha Kaczyńskiego. Oczywiście wiem, że
szans na osobiste zapoznanie się adresata z moim specjalnie
skróconym wołaniem - nie ma, stąd list otwarty, bo może jaki doradca
przeczyta. W każdym innym przypadku cała korespondencja kierowana
jest do tego kogo dotyczy czyli wzmiankowanego wyżej biura i ta sama
Pani musi biedna odpowiadać znowu tak samo. Oczywiście podpis jakiś
wiceburmistrza zawsze się tam znajdzie. Pogoda piękna, klienci
przychodzą pytają, a ja spod lady chyba zacznę czasem coś wyciągać,
bo sprzedaż żadna i wstyd przed ludźmi że Antykwariat "Przy Galerii"
książek sprzedawać nie może. Treść listu do prezydenta na stronie:
www.zapiecek.com/bukinista.html
Aby zrozumieć jak zarządza się terenami na Starówce wystarczy
zapytać pierwszego z brzegu mieszkańca. Ci zgrzytają zębami i
używają słów różnych, najwyższych władz stolicy nie oszczędzają. A
to nie wina Prezydenta, tylko praw tworzonych przez ludzi, którzy
tym się nigdy nie zajmowali i "dziwy" tworzą. Jeśli mieszkasz na
Starym czy Nowym Mieście i chcesz z działki przywieźć kota, teściową
i kilka donic z kwiatami, to nie wjedziesz, zgodnie z nowym prawem,
ani maluchem, ani terenówą. Może autobusem albo wywrotką bo tych
nikt nie zatrzymuje. Normalny mieszkaniec, bez względu na wiek
poglądy czy chorą nogę musi się pofatygować do biura Zarządu Terenów
na ul. Jezuicką, tam wejść na 4 piętro bez windy po stromych
schodach, potem wpłacić 50 zł kaucji za która otrzyma przepustkę
uprawniająca do wjazdu. A teściowa czeka, kot miauczy, kwiaty
więdną. Chyba że z weekendu działkowego wrócimy wcześniej, po
stosowne upoważnienie, a potem pojedziemy sobie jeszcze raz po ten
nasz domowy ładunek. To samo dotyczy każdego, kto bezsensownie
nabędzie telewizor, lodówkę, czy regał jaki. A jak było dawniej?
Chora babcię podwoziło się pod dom beż żadnych tłumaczeń, a
większy transport (teściowa przytyła) zgłaszało się - telefonicznie
- i dyżurny policjant odnotowywał, ze wie i żeby się patrol jaki nie
czepiał.
Zakładam osobną stronę na moje żale i
dokumenty pseudo urzędowe żeby nie zaśmiecać moimi kłopotami tylko
dziennikanocnika. No bo jak przez ten tekst ktoś przebrnąć może, jak
słowniczka właściwego nie ma. Opracowuję powoli przy pomocy
wzmiankowanego Zarządu. Dziś pierwsze; wszystko co nosi napis
Warszawa i jest oferowane do sprzedaży pamiątką albo upominkiem
jest! |
|
8 kwietnia
piątek |
Dziś pogrzeb naszego
Papieża Jana Pawła II. |
|
7 kwietnia
czwartek |
O 21 idziemy na ulicę Jana Pawła II.
Wszystkie uliczki boczne, podwórka, chodniki zapchane samochodami. Z
daleka widać rzędy świateł. Tłum ogromny, nigdy jeszcze ta ulica
ruchliwa przecież arteria, prowadząca z Żoliborza do dworca
Centralnego, nie była tak zatłoczona. Naliczyłem 7 rzędów świateł -
pod ścianami domów, wokół trawników, przy jezdni, kilka rzędów
wzdłuż torów tramwajowych. Na trawnikach z małych światełek układane
są serca, krzyże, inicjały Papieża. Pod Halą Mirowską, tłum jeszcze
większy, naręcza kwiatów, tysiące świateł, flagi papieskie, polskie,
Warszawy. Samochody jadą bardzo wolno, co chwilę ruch się
zatrzymuje. Nagle słychać daleką syrenę od strony dworca. Tłum
zamiera, ruch na jezdni ustaje całkowicie. Zaczynają wyć syreny
wozów strażackich, klaksony samochodów. Nikt nie rusza się z
miejsca, nikt nie przechodzi dalej. Po kilku minutach syreny gasną
powoli, nastaje cisza. I nadal w tej ogromnej ciszy stoją tysiące
ludzi, wpatrując się ze łzami w oczach w palące się światełka. Po
długiej chwili dopiero, powoli zaczynają odchodzić - w skupieniu -
jak po przyjęciu komunii. |
|
4 kwietnia
poniedziałek |
Poniedziałek pracowity, ale i smutny.
Wszyscy dzielą się swoimi refleksjami. Jutro czyli we wtorek
narodowa msza żałobna na Placu Piłsudskiego.
Na środę na Placu Grzybowskim mszę zapowiada i mieszkańców zachęca
na stronach miejskich, burmistrz śródmieścia. Chciało by się
powiedzieć, że ..., ale po co? To taka nowa poprawność?
Dziś Zarząd Terenów Publicznych oddelegował do mnie urzędniczkę,
która przekazała mi, że mam zakaz sprzedaży książek czyli
literatury na Zapiecku. Bo w decyzji jaka otrzymałem nie ma
słowa książki. Nawet książki "z Syrenką" najbardziej popularne
varsaviana - mam zlikwidować, bo cofną mi decyzję całkiem. Dobrze że
moja firma używa nazwy Antykwariat "Przy Galerii". Oczywiście mapy,
przewodniki i albumy mogą zostać. Moi klienci i kupcy są całkowicie
zbulwersowani. Ja już nie. Na osobnym miejscu, ale tu na
zapieckowych stronach, wkrótce zwrócę się do władz miejskich z
prośbą o MYŚLENIE. Będzie to list otwarty, bo tylko takie są czytane
wnikliwie. Na razie sprawa jest w Samorządowym Kolegium Odwoławczym.
Jutro stoisko nieczynne.
W niedzielę niektórzy handlarze przyszli, podobno większość
przechodziła obojętnie nie interesując się oferowanymi "towarami" -
dominowały okulary, plastikowe kolumny i syrenki, oczywiście
nielegalny handel kwitnie. |
|
3 kwietnia
niedziela |
Dziś uczestniczymy we
mszy świętej w intencji Papieża o godz. 1500 na placu
Piłsudskiego w Warszawie. Od 13 - 17 zamyka się dla ruchu obszar
pomiędzy ul.: Świętokrzyską, Marszałkowską, Senatorską, Krakowskim
Przedmieściem.
Sprzedaży nie będę prowadził, ..nie dziś. |
|
2
kwietnia
2005
sobota |
2137
"vere papa mortuus est" - zaprawdę papież
umarł.
Jego
dobroć sobie oddajmy nawzajem. |
|
1 kwietnia
2005
piątek
|
Żegnam Ojca. Umiera
mój Ojciec, choć mój własny odszedł 22 lata temu.
Ojcze mój, który
będziesz w niebie... módl się za nami.., bo czy ja wszytko pamiętam
czy cokolwiek potrafię, czy modlić się umiem? ...myślą, łzą, moim
zaniedbaniem.
2135 mózg i
serce Ojca Świętego pracują jeszcze, to jego ostatnie myśli dla nas,
ostatnie uderzenia wielkiego serca. Zapamiętać, zostawić, mieć
..choć drobną cząstkę Tego dobra. |
do góry, do
góry...
|