|
|
listopad
2005 |
|
data |
dziennikczylinocnik
|
|
23 listopada
2005
środa |
Warunki meteo -
albo niekorzystne albo obojętne. No i jak tak do mnie mówią przez
ten niebieski ekran - to musze się bronić. Jak coś jest obojętne, no
to nie będziemy się tym zajmować, a jak niekorzystne to tym
bardziej. Kolejna kumulacja w totolotku i okazało się, że to właśnie
w Warszawie i metodą na "chybił trafił", ktoś sam jedyny trafił
prawie 12 milionów. Rozmawiałem z sąsiadem na ten poważny temat i
okazało się, że po ogłoszeniu ile płacą i w jakim mieście
...zaczęliśmy szukać, po kieszeniach i teczkach czy czasem jakiś
kupon się nie zawieruszył ..ten wiadomo, szczęśliwy. Skoro nie piszę
z południowych Włoch albo Hiszpanii, no to wiadomo. Zagramy jeszcze
kiedyś.
Jesienna pora na uśmiech, nawet alegoryczny - najodpowiedniejsza.
Nawet moje rekordowe utargi niedzielne nie są w stanie mną
wstrząsnąć, kiedy stosuję leczenie sztuką - a szczególnie malarstwem
Joasi Sierko. W niedzielę udało mi się sprzedać kilka pocztówek,
kilka książek za łączną kwotę 67 złotych. Ale ponieważ, powitano
mnie miło gorącą kawą (sklep jubilerski), to nawet prószący
nieśmiało śnieg nie popsuł mi nastoju. Raz w tygodniu trochę
gimnastyki też się przydaje. W końcu zatankowałem za 45 złotych i
zawsze jakiś pożytek.
Wracam pędem, wspomnieniem świeżym do wernisażu jaki odbył się w
poniedziałek, a zdjęcia już są:
http://www.zapiecek.com/galeria2005/sierko.html
Był to chyba jeden z niewielu wernisaży, kiedy narożnego amatora -
fotografa (nie mylić z nadwornym), proszono o protekcję przy
wejściu. Okazało się, że jedna z moich klientek (poważna księżna od
poważnych książek), też to malarstwo lubi, a atmosfera wernisażu
zawsze trochę inna niż normalnej wystawy.
O obrazach nie będę pisał, podobają mi się nieodmiennie, choć i
piękną malarkę fotografuje się z ..większą przyjemnością. Kobieca
twarz w jednej rozmowie pokaże różne uczucia, emocje i nastroje.
Dlatego też trochę zabawne zgromadzenie 13 portretów Pani Joanny na
jednej stronie. Zupełnie przypadkiem, choć nie zawsze, udało mi się
sfotografować dziewczynę z jednym skrzydłem anioła (drugie rośnie),
grupkę Pań na tle indyczego stada (przypadek i żart nie zamierzony),
a przede wszystkim Panią, która zmęczona nieco, usiadła pod obrazem
odchodzącego w dal anioła. Alegoria kolejna, choć optymistyczna
właśnie, bo ta miła Pani uśmiecha się, a nie zasmuca przemijaniem
czasu. Chyba udało mi się wpaść nieco w ton tych alegorycznych
obrazów, a kolorystyka barw jesieni rozświetliła i twarze gości
galerii Zapiecek. Tłum był wielki i radosny - sztuka, więc to też
nastrój. Trzeba cieszyć oko pięknem obrazu, ucho muzyką, bo potem
wracamy .. do dyskusji, ...o dyskusji rządowej w Radiu Maryja i
akcyzie na paliwo.
Pani miłej co
prosiła o obrazy Joanny Sierko - Filipowskiej odpowiadam, że wystawa
czynna 2 tygodnie jeszcze, a ja zdjęcie mogę posłać też, ale
namawiam na odwiedzenie galerii, bo to nie to samo. Przymiarki
trwają do przebudowy stron Pani Joanny na mojej witrynce
Zapieckowej, bo warto by zrobić jakiś przegląd twórczości. Na samym
Zapiecku miała już artystka ze 3 wystawy, ze o kraju i zagranicy nie
wspomnę. Ale to może w zimie zrobię, jak tylko się namówimy jak to
ma wyglądać czyli z błogosławieństwem malarki. Po tej wystawie
i miłych rozmowach w taki wpadłem nastrój, że nawet nie krzyknąłem,
kiedy rozochocony przybyciem pierwszego klienta, mój szalony fryzjer
przejechał mi maszynką od ucha do ucha (z tyłu głowy, dodam dla
ułatwienia). Normalnie mnie zatkało i po chwili tłumiąc szloch czy
śmiech, wytłumaczyłem sobie, że już za późno na larum, bo się nic
nie doklei, a ten jedzie maszynką dalej przy samej skórze, jakby
mnie przygotowywał do obrazu Matejki. Za kozackiego podgolonego
ciurę, mógłbym służyć ale tamten choć jaki czub nosił na szczycie
głowy, a ja tfu.. za miesiąc poszukam grzebienia.
Dobry nastrój to i naiwne marzenia czasem, ale jak tak grzecznie i
spokojnie kogoś wysłucham, to się może okazać że i ja rację mam też
(tylko ...czasem). Wściekałem się wielce na księgowość urzędu co
mnie ściga za dawno zapłacone, a tymczasem okazuje się, że jak mnie
tak gonią i gonią to i króliczek jaki w ręce wpaść może
nieoczekiwanie. Płaciłem za moje handlowanie w jednym miejscu aż 3
podatki i może się okazać że jeden niesłusznie, a inny nie był
naliczany wcale. A ten drugi to ma być taki malutki, że gdyby doszło
do rozliczeń to ..oddadzą. Ech czy nie piękne są marzenia nawet
jesienne. Nie mówię tu o pięknych nagich plecach, kończących
się płatkami róż (obraz), ale o tym trywialnym wydawaniu na to i
owo, gdyby ...zwrócili. Raz w życiu przeżyłem zwrot podatku i do
dziś pamiętam, to były piękne dni.
W gospodarce rynkowej pieniądze ważne, bo i taki obraz można by było
mieć nie tylko w komputerze, ale i na ścianie. Tylko rzeczywistość
nas ze snu budzi i przypomina; znów warunki niekorzystne albo
obojętne. Ech tam.., idę postoję trochę wśród tych aniołów, motyli i
kwiatów, wśród pięknych kobiet posiedzieć nawet mogę, żeby się
zastanowić .. o co to chodziło? |
|
14 listopada
2005
poniedziałek
słoneczny |
Młody mechanik
przy wymianie oleju w moim starym samochodzie, zasugerował mi, że
juz można wlewać płyn do spryskiwaczy - zimowy. Więc już wkrótce
niezbyt oczekiwana pora roku, choć nie tak zupełnie do końca. Zaraz
wyjaśnię dlaczego. Urząd jakże bliski memu sercu, że o wyklepanych
klawiszach komputera nie wspomnę, znudził się wielce naszą
współpracą i orzekł, ze raz do roku to aż nadto na nasze
spotkania. "Znakiem tego" jak mawiali bohaterowie opowieści Wiecha,
wydano mi zezwolenie na zajęcie pasa drogi i to już do końca
października 2006 roku. Wszytko zaczęło się od mojego telefonu, do
pewnej miłej Pani - kiedy i czy w ogóle dostąpię tej łaski, że
stanę znów pod znajomą mi latarnią na wiadomym rogu. W wyniku
wzajemnych uzgodnień i tajemnych konsultacji prawnych - dostałem do
łapy dokument z mapą i .. poszedłem w niedzielę do pracy. Szok moich
miłych sąsiadów i koleżanek z sąsiednich sklepów był wielki, bo
wiosny w kalendarzu nie widać, a ten tu wyłazi w najlepsze, jak w
marcu. Wszyscy spodziewali się mnie może na wiosnę, jednak aura
sprzyja, więc po co poddawać te moje zbiory wilgoci jakiś tam
magazynów, lepiej przewietrzyć trochę i .. do ludzi. Chłodno jakoś,
szaro i mglisto z lekka mżawką na koniec, ale i tak jestem
zadowolony. Z wrażenia nawet nikt mnie nie sprawdził na jakiej to
podstawie znów na tym rogu sterczę.
Tu koniec dywagacji, bo co to za praca raz w tygodniu (ale dobre i
to). Udałem się zatem wg porady Pana Lesia po ten płyn
niezamarzający i cóż widzę? W największym wolskim (taka dzielnica)
domu towarowym - w alei głównej - największe stoisko to berety i
kapelusze moherowe. Handlowcy jakoś do serca sobie wzięli dyskusje
polityczne o tych beretach i zaopatrzyli, i wyeksponowali.
Zainteresowanie - żadne. Bo znów dali się nabrać. Ojciec Rydzyk
mówił żartem, żeby mu jaka parafianka zrobiła taki, ale nie po to
żeby stymulować nowa modę. Kochani, wszystko sprowadza się nie do
kształtu, barwy i materiału nakrycia głowy. Wszystko jest tu, o
tu... Chodzi zatem o to, co pod tym beretem i kapeluszem. Jaka myśl
żłobi to zadumane oblicze i marsowe czoło. Jak uśmiech jeszcze jaki
pod tym rondkiem zagości, to znak, że życzliwość i zrozumienie
czasem czas też nadchodzi. Na zwykłe "uchachanie" się też. W tym
domu towarowym same niewypały - stoisko moherowe nie oblegane, w
dziale motoryzacyjnym płyn ...letni, zimowy wystawią jak ten
sprzedadzą, ale też już taniej, bo po sezonie. Kiedy dla odprężenia,
na planie tego handlowego molocha, odszukałem napis "Dom Książki" -
w rzeczywistości zamiast jakiś tam książek - odnalazłem salon wielki
i szklany - jedna wielka szminka. Dosłownie, salon makijażu, a
szczególnie malowania ust - dla nastolatek. No i co? Nie idzie
wiosna czasem? Trochę wiosny jesienią, każdemu się należy,
nastolatkom szczególnie. Stare marudy juz wszystko wiedzą, już się
rozczarowały, pora zatem poczarować się od nowa.
Po naradzie z mechanikiem doszliśmy do zgodnej konkluzji, że
samochody japońskie to jest TO. Akurat stała obok jakaś wielka
Honda, ale ja jak zwykle zboczyłem w kierunku Subaru i to z napędem
na 4 koła. Jak by tak zrobić taki "państwowy" deficyt, ale na moją
skromną skalę, utrzymać go dłużej to... Jasne, nie spłacał bym
gotówką, tylko jazdą ofiarną i eksperymentalną po polskich drogach.
Zupełnie jak te samoobronne dłużniki (nie mylić z dróżnikiem), albo
dawne komuchy - testery. Dostawał kiedyś taki "malucha" albo
telewizor i ..pisał uwagi o testowanym sprzęcie, trzeba było być
tylko jakimś tam dzielnicowym sekretarzem. Teraz nazewnictwo można
zmienić, ale to deficytowe życie może mieć swoje uroki. Widać nawet
współcześnie, że niespłacenie może być cnotą i powodem do laski
marszałkowskiej włącznie.
Mniejsze uroki dla mnie mają żarty w telewizorze, które oscylują
wokół; - kto, i z kim będzie grał w brydża. W końcu jakiś tam
telewidz się zdenerwował i zadzwonił. Według niego to mogą sobie
pograć w "dupę biskupa". Była kiedyś taka gra, ale na plebani chyba
się w to się nie grywało. Czy nie bezpieczniej po prostu w "makao".
Podstępnie chce się tu przeciwstawić myślących brydżystów i
wielbicieli np "salonowca". Zawsze jakieś tam, będą się wywyższać
impasem, zamiast przebić "trąfem".
Liść powiewem wiatru spadł mi do nóg, rude w modzie, w
makijażu i w beretach. Widziałem w parku jednego starszego - Basiu,
Basiu wołał kucając z orzeszkiem w ręce.
Nie kucaj Pan, tylko idź z tą Baśką na kawę, a jak cię kopnie pod
stołem, to już będziesz wiedział , że .. nie je z ręki.
Wiosna blisko, to tylko kwestia czasu, ...poglądów też. |
|
7 listopada
2005
poniedziałek |
Jesień idzie
przez park, jesienny Pan też się gdzieś plącze. Pewnie jak wiosenne
zmęczenie, tak jesienne przesilenie wpływają na nastroje. Uśmiech
mimo wszystko, czy uśmiech na co dzień. Wolę to drugie, bo co by się
nie działo gospodarka ma się lepiej skoro prywatna i niewiele da się
popsuć. Rząd mamy całkiem nowy i świeży, i pełen optymizmu, który
rośnie w miarę skreślania nierealnych obietnic przedwyborczych.
Sporo osób z tego się cieszy bo to dowodzi realizmu rządzących.
Dziś mamy realizm, jutro neorealizm. a potem to już tylko
abstrakcja. W sztuce tak podobno było po kolei, ale ja się nie znam
- dziś idę na korepetycje. Pani Prezes Galerii Zapiecek zaprosiła
mnie na ..cytuję: radykalnie uczuciowy, rewolucyjnie nasercowy i
czule erotyczny wernisaż rysunków z udziałem ...autorki, skrzypaczki
i tłumów.
Jesień sprzyja czułym uniesieniom, pod warunkiem, że się kto na
liściach nie przejedzie i nie huknie ..o ziemię, odpowiednią częścią
ciała. Jedna wiewióra tak szybko się przemieszczała, że na zdjęciach
upadku nie widać, ale obniżenie poziomu do horyzontu prawie.
Można sprawdzić na stronie obok.
W polityce jesiennie nie jest, tylko żwawo i wartko, ale i
wiośnianie też nie za bardzo.
IV Rzeczpospolita ma się zacząć od czwartku bodajże - kiedy to sejm
udzieli poparcia rządowi czyli wotum ufności. Musi udzielić bo stary
już poszedł sobie, a jak nie dość chętnie to zmiany kadrowe już
takie, że nikt starych biurek nie znajdzie. Zlikwidowano urząd mojej
sąsiadki ze Świętojańskiej - pani Środy, będzie miała więcej czasu
na spacery z psami choćby, a równym statusem kobiet i mężczyzn
zajmiemy się sami w wolnej chwili. Wszak wszystko polega na
pertraktacji. Ja, jak gary pomyję to mogę zaparzyć herbatkę po
mojemu. Ogólnie uśmiech i ten.. no czuły erotyzm podobno mogą cuda
zdziałać dla zrównania tego statusu. Nie dotyczy to oczywiście znów
sfer politycznych, bo tam zrównywanie żadne w grę nie wchodzi.
Wchodzi się tylko wyżej albo spada, ruchy poziome były za komuny,
teraz nikt już czasu na to nie ma.
Kraczą na ten rząd nowy, choć prawnie go jeszcze nie ma, ale
optymizm premiera powinien malkontentów przekonać. Jest ponad 400
posłów i wystarczy podnieść ręce i.. nacisnąć przycisk. Nie ma się o
co kłócić, bo wielkie sprzątanie po poprzedniej ekipie dopiero się
zaczyna. Potem też będą sprzątać, ale to taki rytuał.
Opieka medialna i opatrzności załatwiona to i chłop jak na rozum
weźmie, to poprze. Tylko ślepy nie widzi, ze politykę wschodnią mamy
aktywną i przyjazną sąsiadowi. Radio Maryja nadaje z terytorium
Rosji najwięcej i już to samo świadczyć może, że wizyta premiera i
członków najwyższych władz u ojca Rydzyka ma swój głęboki sens.
Rozmowa z przyjaciółmi naszych dawnych przyjaciół ma swoje cele i
priorytety, widzimy sami co z rewolucji październikowej zostało. A
tak, dzień przegonienia Polaków z Kremla stanowi ważny przyczynek
edukacyjny. Gdyby nie pewne działania, pies z kulawą nogą nie
zainteresował by się co tam robił Żółkiewski pewnie z 500 lat temu.
W Rosji już wiedzą, że pewne niedogodności, to te 500 lat po naszej
okupacji, a rewolucja to tylko odreagowanie historycznych stresów.
O kasę się nie martwmy, będzie większy deficyt jak nam obiecują, co
ograniczy stopy tej tam komisji co musi odejść. Wiadomo duża stopę
to miał tylko podolski złodziej, jak mawiała moja babcia, a
obniżanie innych to tylko woda na młyn odwetowców(?). Prywatny
handel i prywatne firmy mają się dobrze, dlatego można rząd
wesprzeć, choćby dobrym słowem. Pieniędzy i tak się nie da za dużo,
choć nie wiem czemu nie dodrukują. Nowy rząd - nowa kasa, a rodzimi
"spece" tylko za euro węszą. Wiadomo co kto ma w skarpetach.
Złotówki są patriotyczne i nawet deficytowe mają swój kontekst
historyczny, wiec nie przewiduje się słusznie terminu przejścia na
euro, bo i po co. Ja miałem 15 euro, ale wyzbyłem się szybko. Za
takie pieniądze to mogę patriotycznie optować.
Mszę lepiej zamówić żeby się lepiej rządziło. Czytałem ostatnio, że
firmy zamawiają mszę za jakaś firmę - i to wcale nie za taką
upadającą czyli zmarłą jakby. To taka nowa forma reklamy leci z
ambony. Naród wysłucha i do serca weźmie, lepsze to jak telewizyjna
akcja łapania rowerzystów pijanych i bez świateł. Policja gdzieś tam
na Śląsku zapoczątkowała taką akcję, a tak złośliwi mówią, że
polonezem to tylko rowerzystę można złapać, jak w pijanym widzie
jedzie zygzakiem. W każdym razie zwrócą się (nie wiem kto?) do
czterech wyznań, żeby tych od dwóch kółek przestrzec, co jest
grzechem w każdym wymiarze wiary. Tych od 4 kółek nie ma jak
przestrzegać, bo nawieźli prawie 2 miliony samochodów, tłok robią na
drogach, które się szybciej od tego dziurawią. Tu żadne modły nie
pomogą, ani podatek też nie, sami się pozabijają w tych latających
gruchotach - ale i tu jest element pozytywny. Sąsiedzi z zachodu
pozbyli się wiele ton złomu, który ma u nas tradycje wielkie bo od
szkoły podstawowej kazali mi go zbierać. Tak więc mamy nie tylko
politykę wschodnią ale i zachodnią. Północna tez będzie, bo
podzielimy Bałtyk na pół ze Szwedami i mamy swoją strefę wpływów.
Jak ktoś nam rurociąg puści to .. poprosimy o obniżkę ceny gazu i
już.
W korespondencji bez mian - dalej radośnie i mimo jesiennych
smutnych liści - listy przychodzą wesołe. Ostatni zgodnie z
przewidywaniami dostałem od Pani księgowej, która wydała
postanowienie o wszczęciu postępowania. Niby to brzmi i groźnie, a
chodzi tylko o to, że urząd tej Pani nie ma wiedzy na temat mojej
wpłaty haaaa w 2004 roku. Mogliby do mnie zadzwonić, ale co to za
urząd, co nie wszczyna. Zadałem sobie ten trud i poprosiłem bank o
zaświadczenie z pieczątką, że odpowiedni przelew został
odpowiedniego dnia dokonany. Dodałem jeszcze trochę załączników do
swojego pisma i będzie spokój na jakie dwa - trzy miesiące. A swoją
drogą, gdybym nie wpłacił wtedy, nie mógłbym dostać zezwolenia na
handel do łapy. Postęp w urzędach warszawskich znaczny, już tylko
tydzień trwa wydanie wpisu o działalności gospodarczej. W Poznaniu
już w 2004 roku robili to w jeden dzień, ale tam więcej spraw, bo
miasto targowe i mniej urzędników. W ogóle więcej wyjechało na
zachód z zachodnich dzielnic, w każdym razie ze wschodnich na wschód
nie jadą. Jakie by nie były powody do emigracji, czas dobry nastał
na zakładanie gniazd rodzinnych. "Becikowe" wywalczyła Liga Polskich
Rodzin i każda rodzina ma dostać urodzinowe wsparcie za nowego
potomka. Przyrost mamy ujemny, deficyt pozytywny, cholera nic się w
tym nie wyznaję.
Liść powiewem wiatru padł mi do nóg, ach tak już wiem jaki... mam
dostać zgodę na pracę w niedziele. Lepsze książki, tfu nawet
foldery, jak berety, choć na jesień i taki z atenką i moherowy też
potrzebny. Zachowajmy proporcje, jak wyborcy wybrali, tak krawiec
kraje. Więcej wiary. No i pomódlcie się czasem, nie tylko ta erotyka
i czułe ...jakieś tam liście. |
do góry, do
góry...
|