lipiec 2006

      data 

  dziennikczylinocnik                   

22 lipca
2006
sobota

Kiedyś święto narodowe z okazji jakiegoś sfałszowanego dokumentu, co go chłop w okularach czytał na płocie. Dziś normalna słoneczna sobota, rześka porankiem po nocnej burzy. Jechałem w tą burzę przez żelazny most i kiedy wszystko świeciło się jasnoniebieskim światłem błyskawic zastanawiałem się, czy coś mi grozi. Przede mną duża ciężarówka więc jasne ze powinno w nią walnąć najpierw. Kiedy zaczęła podskakiwać na połamanych gałęziach, z boku wyskoczył biały "dostawczak", a na liściasto-mokrej nawierzchni jazda bokiem też ma swoje emocje. Potem na gdańskiej trasie deszcz ulewny i już tylko jazda po błyszczącej nocą nawierzchni. Emocje burzowe przechodzą, a potem refleksja, można było spokojniej, wolniej.
Kilka dni temu robiłem zdjęcia pewnego pałacu. Przepiękne wnętrza, stylowe meble, bibeloty, obrazy i rzeźby. Dużo zieleni, oranżeria, park, podjazd w kształcie serca, dwa drzewa pochylają się przy wjeździe. Gospodarze przyjmują na noclegi, (stąd moja fotograficzna tam obecność), ale tylko kilka osób. Gościom oddają do dyspozycji skrzydło parteru, gdzie i sypialnia i pokój odpoczynkowy z telewizorem, i kominek i, gabinet do cichej pracy i wspaniała oranżeria na odpoczynek przy kawie. Wokół pola, stawy, gdzie jeszcze żeremia bobrowe, w oddali pasieka, liczne stare drzewa dające cień, z piękną aleją grabową. Niezwykłe miejsce na romantyczne spotkanie czy spokojny wypoczynek wśród ptaków. Nocleg można zamówić tylko z polecenia. Nie ma tam miejsca na tłum, radosnych wczasowiczów, czy dzieciate, wrzeszczące rodzinki. Dlatego miejsca nie podam, bo .. sami szukajcie. Wszędzie tam, gdzie dwoje ludzi coś tworzy z pasją, może być pięknie i inni w ich pracowitym blasku ogrzać się mogą.

Na Zapiecku emocje, bo były premier, pod Syrenką dopiero co - ogłosił program dla Warszawy, już jako nowy jej komisarz. Syrenka staromiejska bez zdziwienia przyjęła te deklaracje, bo ma inny problem. Jako kobieta pół ryba, wody potrzebuje, a na taki upał wyłączyli. Nie szumi i nie chlapie pod cokołem woda i gdzie ci biedni turyści nogi zamoczą? Upały wróciły wczoraj 34 stopnie, dziś poniżej 30 w prognozie meteo.icm. ale i przelotne opady. Więc i Syrence cos skapnie. A jak tu książki wystawić - zobaczymy.
A jednak - obietnice spełniają się.. Już nie będą turyści przebierać nogami przed małą kawiarnią, gdzie kolejka do .. umycia rąk. Od paru dni remont w pełni, staromiejskiego przybytku dumania na Piekarskiej. Po tylu latach jedyny burmistrz Brodowski jak zapowiedział, tak roboty zlecił. Na poziomie parteru będą miejsca dla osób niepełnosprawnych, reszta w odnowionych wnętrzach podziemnych znajdzie ulgę. I o to chodziło. Czy trzeba było czekać tyle lat?

Wieczorne emocje sejmowe oglądam niechętnie. Jak tu zmienić ordynację, żeby zniechęcić wyborcę - no to pewnie się uda. Większość nie pójdzie, wygrają Ci co na liście. Już kiedyś to przerabialiśmy. A jeszcze naiwni wierzą, ze wybory samorządowe zapewnią .. itp.. itd..
Lepiej wybrać się jednak na pierogi z jagodami. Bo właśnie zaczyna się wysyp. I jak jaka Pani robi to ja i owszem, bo lubię okropnie. Ale czy zaprosi? Już raz odmówiłem i potem tylko żal. Czy tylko pierogów?

11 lipca
2006
wtorek

Wieści, że zaniechałem jakiejkolwiek działalności są jak zwykle przesadzone. Istnieją pewne ograniczenia w postaci wysokich temperatur, pięknych pań i ewentualnego lenistwa z obu podanych wcześniej przyczyn. Książki sprzedają się nadal, mimo upałów przeokropnych. Turyści wytrwale penetrują nieczynne od rana kawiarnie, albo szukają znaczków w niedzielę. Czyli poza tym, że gorączka do 37 stopni - wszystko w normie. Nie piszę za często, bo i tak żaden kronikarz współczesności, nie nadąży za biegiem wydarzeń. Podobno w ciągu ostatnich miesięcy już czwarty minister finansów następuje. No i czemu się dziwić, jak państwo ma takie potrzeby, to kadr nastarczyć nie można. W końcu jeden i tak się nigdy w tych podatkach nie zorientuje, jak je uprościć, żeby dziury budżetowej nie było. Deficyt rośnie, ale u mnie też, bo im więcej na koncie, to co chwilę jakaś Pani podaje mi nowe rachunki do płacenia. Czasem myślę, że coś płace za kogoś innego, bo co taryfy niższe, to opłaty wyższe.
Technika rośnie nie tylko w rachunkach - telefon miałem ładny nowoczesny i każdy pytał - Piłeś coś? Bo głos jakby bełkotliwy i mowa jakby nieco trunkowa z zanikającą chęcią do życia. To uroki pewnego modelu Motoroli, co taki przemyślny że czasem łapie inne źródło dźwięku, jak nasze własne. Dziecko najmłodsze ucieszyło się niezmiernie, bo telefon dostało prawie spadku, a ja kupiłem starą bo dwuletnia Nokię i już nikt mnie o wtórny alkoholizm nie podejrzewa. Wtórny bo piło się kiedyś u nas - na pohybel, potem ku czci, a teraz życie jakby ciekawsze, a i tak odurzające.
Dzwonił do mnie jeden z restauratorów, że już mundial się skończył i piwa po 5 zł już nie ma, a u mnie reklama wisi. Tak to czasem wracamy do rzeczywistości nie tylko bez medalu ale i z droższymi napojami. Co nas raczej rozgrzewa, niż chłodzi.
Jak już pracuję, to po 11 godzin dziennie, i nie tylko dlatego, że długo widno, ale klienci są albo rano, albo wieczorem. Powoli dzięki upałom powinniśmy przejść na system hiszpański. Rano handel i praca, potem sjesta, a pod wieczór znowu zapraszamy do kasy. Tylko ilu ludzi trzeba by do pilnowania, żeby można było się zdrzemnąć w czasie tej sjesty. Co kraj to obyczaj.
W zasadzie, gdyby tylko można było, siedział by człowiek na ławeczce, blisko fontanny, czekając jak przyjazny powiew drobnym deszczem nas pokropi. Wiem gdzie jest takie miejsce, ale nie zdradzę, bo wszyscy tam pojadą i mogę już nie znaleźć tej Pani co tak miło słuchała mojego deszczowo-słonecznego bajania.
Kulturalne damy słuchają, nawet jak Pan bredzi nieco, co czyni życie weselszym i głębszym niż tylko po napojach rozweselających (jednym głębszym). Dama pewna, której czar nóg, piersi powab i spojrzeń blask, lat temu parę w "onym" dzienniczku wspominaliśmy, najechana została przez rowerzystę znienacka, co okazało się zgubne dla badań jej oddechu. Jak pech to na całego. Inna dama, której powaby nie wzbudzały tyle emocji, za to więcej sensacji owsianej - skazana została za fałszowanie list wyborczych, co jak mniema, też było wypadkiem, jak najechanie przez rowerzystę. Przypadki chodzą po damach, bo jak się chce mieć słodkie życie to trzeba od rana do nocy ciężko pracować, a potem ...zmienią nam koncepcję podatkową wraz z nowym ministrem. I jak tu nie "odreagować"? Pić czy nie pić, oto jest pytanie. Ja dziś wiem że jest takie miasteczko na P. gdzie nawet zielona herbata odurza. A co oburza? - tylko niezmienna i tfu-rcza, i płodna nad miarę - głupota. W Indiach noszą plamki między brwiami, a u nas modne robią się dołeczki. Od pukania się w czoło.
Teraz mniej żartobliwie, za to też z uśmiechem pożegnanie... Zmarł w czerwcu jeszcze jeden z wybitnych aktorów, przyjaciel Zapiecka i książek - Igor Śmiałowski. Zawsze wesół, kiedy jeszcze mógł przychodził na spacery po Starówce. Kupował swoje wspomnienia i anegdoty teatralne, żeby rozdawać przyjaciołom. Już nie usłyszę tego wspaniałego głosu. Ważne żeby w czyjeś pamięci zostać, a nie tylko w kronice sądowo-wypadkowej, albo w jakiej sejmowej.

do góry, do góry... 


Strona główna    Zapiecek    Antykwariat   Galeria Zapiecek  Przyjaciele książek   Dziennik
Stare Miasto   Rynek    Plac Zamkowy    Pomniki
Artyści: Wiesława Kwiatkowska,     Grzegorz Bialik,    Joanna Sierko,
Poeci: Maria Pawlikowska-Jasnorzewska,    Bolesław Leśmian