|
|
marzec 2006
|
|
data |
dziennikczylinocnik
|
|
23 marca
nadal słonecznie
i zimno |
Wszystko do
góry nogami. Wiosna w kalendarzu, słoneczko wyżej, a termometr
niżej.
-6 stopni o poranku i skrobanie szyb w samochodzie pod koniec marca,
bulwersuje mnie nieco. Zupełnie jak polityków pewnej partii, wkurza
pewnie ta telewizja, co pokazuje symbol ich trzyliterowy, kiedy
kręci się po suficie to wygląda jak SLD. Zamiast otrzymywać listy
dziękczynne, a choćby zawiadomienia o wpłatach na konto, dotarła do
mnie wiadomość okropna wielce, że listy, które pracowicie wysyłam
szły sobie gdzieś w elektroniczny niebyt, choć komputer meldował, że
wysłane. Okazało się że to błąd konfiguracji serwera pocztowego.
Wysłałem jeszcze raz wszystkie; dwa dni to trwało, dwie noce i
kawałek popołudnia. No i jak tu witać wiosnę, choć przejawy są.
Właśnie miłe dziewczyny, które ubezpieczają mi samochód wezwały mnie
na dywanik mały, celem... uiszczenia tradycyjnej i corocznej opłaty.
Bociany przyleciały, a tu śnieg na polach, żaby pokurczone śpią
jeszcze pewnie i jak tu mówić o przyszłości narodu.
W polityce tak już wesoło, że rządzić nikt już nie chce. Sejm trzeba
rozwiązać, a chętnych do głosowania brak. Pół roku i jedna nogą w IV
Rzeczpospolitej a tu nawet trzeciej i 1/2 nie widać, tylko u
Felliniego 8 i pół, ale to było dawno i na południu.
Takie schizofreniczne czasy, że wkrótce będę pisał jak ten biedny
pacjent, co ujawniał jeszcze za komuny, że wszyscy kradną, a "Śląsk"
tańczy i śpiewa. No i niby prawda. Jak ktoś podskoczy to mu zaraz
wytkną, jak nie niemieckie to komunistyczne albo inne w domyśle
pochodzenie, a jak nie podskoczy to znaczy i tak dureń, co na dudka
wystrychnąć go trzeba. Na łabędzia się nie da, inne żarty uznaje
komisja za niestosowne i może zabronić nadawania. O i właśnie
niedawna królowa szafirowych kostiumów, zagroziła że wróci i te
drugą wyrzuci. Tak to jest jak idea przesłania chodnik, choć do
niego tak blisko. Dla postawienia kropki dodać muszę, że chodzi o
Krajową Radę, co nie ma już radzić jakie to wartości etyczne mają
nam przekazywać media. Dowiedziałem się też dziś, że niesłuszne i
niekonstytucyjne, a nawet szkodliwe podatkowo, jest preferowanie
mediów społecznych. Ustalono, że jest jedno medium ojca Grzybka, co
jest społeczne i żaden polityk już nie będzie musiał tam jeździć do
spowiedzi, bo będzie się w Toruniu szkolić tylko przyszłych kontr
szpiegów i agentów, którzy oczywiście zrobią sobie pamiątkowe
zdjęcia na znanej nam uczelni, żeby potem można było ich rozpoznać.
Agenci ukryci będą pod kapturami i przepasani sznurem, reszta jak
rycerz Zawisza z podniesionym czołem. Cieszyłem się na te wybory, a
tu mówią, że to tylko piana jakaś. Jak mi moje wykształcenie
bufetowo-gastronomiczne podpowiada, to piana wielce przydatna jest w
knajpianej ekonomii, bo tak samo dobrze się sprzedaje jak ten napój
co pod nią się kryje. Czasem piana lepsza jak te, końskie ......y.
Nie będę się wyrażał, bo różne gatunki złocistego napoju
degustowałem, a po 5 kuflu każdy następny, bardziej wzruszał i serca
otwierał. I tak jednym ciągiem myślowym doszliśmy od piany
politycznej co i z ust się toczy, do tzw. wydalania. Nie o wydalenie
ze szkoły, czy ministerstwa chodzi, za popieranie Jurka Owsiaka, a o
czynności fizjologiczne, które do rangi wielkiego symbolu
matematycznego urosły. Władze jakieś nasze stołeczno-budynkowe,
opracowały wzór matematyczny na zgrabne siusianie. Niemożliwe? Ależ
tak całkiem realne, bo i gazety o tym pisały szeroko. Chodzi
dokładnie o wyliczenie ile centymetrów kwadratowych ma otoczenie
sedesu lub pisuaru, bo od takiej powierzchni lokalu - restaurator
dostanie ulgę w czynszu. Ma płacić mniej za teren obsikiwany, bo
udostępni wbrew swej woli toaletę restauracyjną dla wycieczek
zbiorowych. Dzieci jak się domyślam, gremialnie rzucą się siusiać do
"LOCHU", bo tam ładne tańce Panie pokazują na takich długich
metalowy.. do sufitu. Emerytów, co wspominają minione dekady pośle
się do "Puszkina", Japończyków do muzeum madame Skłodowskiej.
Ponieważ trwa akcja ustalania nowych czynszów dla starych lokali,
podwyżka czynszu o 200 czy 300 %, skutecznie zlikwiduje i w zarodku
zdusi jakieś tam protesty knajpiarzy. Przecież dostaną rekompensaty.
Dziwne tylko ze w szale i zapale ustalania tych wzorów dla
restauracji, nie pomyślano o muzeach, galeriach i urzędach, gdzie
też oczka odpowiednie i statystycznie policzalne, czekają na
turystów napojonych i napasionych.
Tylko jakoś nikt nie wpadł na rozwiązanie tak czyste jak wiosenne
niebo, co w brudnych kałużach pośniegowych się odbija. Jest lokal
ok. 100 metrowy na Starówce (wchodziło się od Piekarskiej) gdzie stawałem pod ścianą jeszcze z
premierem Tadeuszem Mazowieckim. Oczywiście dyskrecja i szacunek
kazała mi odczekać nieco. Wystarczy drzwi otworzyć, remont zrobić,
bo ze ścian juz 6 lat temu ciekło i zapraszać wycieczki liczne i
rozliczne, co tupią pod murami. Proste rozwiązania są trudne
politycznie, bo trzeba było by się może cofnąć, powiedzieć że stare
też jare, albo jeszcze nie daj Boże poradzić starego Maruchy.
A ja i tak cieszę się jak dziecko, bo lubię wcześnie wstawać.
Poranne marzenia są równie piękne jak wieczorne, dlatego specjalnie
cofamy w sobotę zegary. Można już wcześniej, przytulić się do
..podusi i korków nie będzie. Nauczyłem się juz obsługiwać tak konto
bankowe, żeby na nim nie było więcej jak 100 zł. Nikt się nie
włamie, nikt nie zablokuje bo nie warto, a ja co zobaczę tam wpłatę
to ...myk, przesyłam dalej. W kieszeni nie ubywa bo wirtualne, a
czasem jakiś rachunek się tak zmyślnie zapłaci.
Inna nauka nowa to definicja pornografii, jaką Pani podała, też w
niebieskim okienku. Wszystko co gołe i odkryte to pornografia.
Wiedziałem, że ubrana bardziej podnieca, potem już tylko historyczna
nuda. Dlatego dobry obywatel to ten, co pod kołdrą ukrywa i taki co
przodka miał patriotycznego w powstaniu styczniowym. Mój przodek
niestety w styczniu nic nie ukrywał, dlatego jestem spod znaku Wagi
i nie mogę się zdecydować, kogo poprzeć. Partii już nie popieram,
ale te śliczne przedstawicielki, tylko dla jednej jestem za stary,
dla drugiej konto też małe, dla trzeciej jakoś za bardzo żonaty.
Jutro Gabriela i Marka więc życzenia ślę znajomym przyjaciołom i
bliskim, co miecz dzielnie dzierżą na przeciwności losu, delikatnie
sugerując, że moje w kwietniu. A ponieważ urząd anty-kopertowy
jeszcze nie działa - to biorę. Niewielkie kwoty, ale zawsze cieszą
serce, można zakleić, bo jeszcze co wypadnie. Życzliwie wspomnę w
dzienniku, czasem żartobliwie nawet , stawki nie wygórowane, ..co
łaska, można i na stoisku, berecik wykładam od 1 kwietnia. |
|
12 marca
niedziela
słoneczna
2006 |
Mówię
niewyraźnie, nieco grobowym, zachrypniętym głosem. Od czasu do czasu
łapię się za głowę, mrużę oczy i wyduszam jakieś zakaszlone zdanie.
Nie, to nie są szczere wyznania, zapoznanego polityka jedynie
słusznej linii, ale rzężenie własne. Dopadło mnie wściekle i
bezgorączkowo, za to z ogniem wewnętrznym i nie o chuć żadną tym
razem chodzi. Grypa wściekłego drobiu chyba też nie, bo by mnie
zamknęli do woliery i trzymali nad Wisłą. Albo wypchnęli gdzie do
jakiej nowej komisji śledczej, bo im facet mniej wyraźnie gada, tym
więcej treści wysnuć można. Zagłuszając telewizor obroną organizmu
przed zarazą permanentną, odbieram tylko co nieco, a i tak za dużo.
Dowiedziałem się dziś, że mnie bank okrada, a ten co nadzór nad
systemem bankowym sprawuje, ma w tym swój interes. Komisja całkiem
nowa będzie badać, czy wszyscy muszą odejść, bo od 1989 roku bałagan
taki, że jeden nadzór pilnuje drugiego, zamiast postawić jednego
ministra co to wszystko sprawnie nakręci. Domyślam się tylko, że
chodzi o tą dziurę budżetową co ja tak zatykają od lat, a więc jak
już się zapłaci tej firmie Eureco co starej polisy się domaga drobne
6 mld zł, jak się też zapłaci za te banki obce co się nie mogą
połączyć, to nareszcie będzie się od czego odbić. Można wtedy już
śmiało wejść do strefy euro, żeby dziurę pokryć, bo tak nie wypada z
dziurawą Polską, co też swoją depresję posiada. U nas nawet pustynia
jest Błędowska, żeby nie miała cholera racji.
Póki co i na wszelki wypadek, choć nie bez żalu... leżę. Nie to, że
leżę i mam za złe, ale co chce posiedzieć, to dziewczyny domowe
krzyczą na mnie, że nie pora. Ale jak już pora przyjdzie, to
powstanę z pieśnią na ustach i sztandarem ...nawet z podkoszulka. A
tak szczerze, skoro wyborów do Sejmu nie ma, bo mi ciągle odwołują,
to zamiast na barykady, pójdę na wybory samorządowe. Lubię chodzić,
bo tego dnia jestem ważny (tak mi mówią w telewizji), a potem to już
już tylko toczę boje, najczęściej survivalowe czyli o przetrwanie.
Aż do następnych.
Tak więc póki co i dziś leżę zachowawczo jakby, bo nie stoję na rogu
i nie wystawiam się na krytykę. Już żaden Pan reporter nie powie mi,
że handlarz tylko patrzy jak tu przepisy przekroczyć, ani żadna
straż miejska kłopotu nie ma, bo nie musi mi sprawdzać czy legalnie
wjechał z książkami i z kartą zegarową, ani czy jakiego folderu nie
sprzedaje czasem. Władze miejskie też mają spokój nie zakłócam
statystyki obiegu dokumentów zbędnymi wnioskami, potajemnie nie
wystawiam albumu za krawędź stolika, żeby 2 metrów naliczonej
powierzchni nie przekroczyć. Zapłaciłem za cały okres więc mogę
siedzieć w domu. Obowiązek spełniony. I jakby tak każdy, to od razu
byłoby lepiej, spokojniej i sprawiedliwiej.
Za granicę nie pojadę też, bo nie chcę robić nikomu kłopotu. Ale tak
do końca pewien tego nie jestem. Pan premier tak spontanicznie
ucieszył się, że rynek pracy w Hiszpanii nam otwierają od 1 maja
(wiadomo jakie to święto - św. Józefa), że i może dałbym się skusić.
Ale jak ja mam tam płacić podatki to ja nie chcę, bo to wcale nie
patriotycznie.
Chyba, że zawrzemy umowę o podwójnym opodatkowaniu, bo tam się płaci
mało, a tu wspomaga nasz kraj. Wtedy pojadę i zapiszę się na kurs
flamenco, co mi Unia sfinansuje. Trochę brzucha zrzucę, pas czarny
podkreśli wysmukłość, but odpowiedni do rytmu i ..oleeee. Jak wrócę,
tłumy będą się pchały podziwiać, wymiana kultur będzie i szał
beretów lecących w górę. I tych moherowych, i tych z antenką. Chyba
jednak trochę gorączki jest, bo coś jak w malignie widzę taneczną
przyszłość swoją. Mówiono mi, że ze mną zatańczą kiedyś, a ja tylko
chciałbym z Tą, co nie tylko wesołe podrygi lubi, ale i przytuli się
kusząco, popychając mnie nadobną piersią w kierunku właściwym.
Taniec to żywioł, a i ja w żywiole, tylko ...jak chuchnę "leczniczym
napojem", to i biel ramiączek bieliźnianych może zmienić barwę.
Biorę co parę godzin łychę tego diabelstwa: cytryna, miód i
..czosnek w formie płynnej. Nazwa śliczna, tylko zawartość
śmierdząca. Jak w życiu, jeden się przyzwyczai entuzjastycznie,
jeden padnie, reszta poszuka nowego lekarstwa. Moja lekarka na
zwolnieniu. Jak tu żyć, jak tu żuć? |
|
5 marca
niedziela
2006 |
Niedziela
słoneczna, spokojna, nudna i lekko mroźna. Zagorzali fani spacerów
po krzywych brukach staromiejskich, poszli dziś oglądać bryły
skawalone i czarne, które są tak brudne, że stopią je już nie
promienie słońca, a palniki, tylko jakieś hutnicze. Zamiast wywieźć
te wielkie sterty brudu oczekujemy wiosny. Dlatego też Galeria
Zapiecek dostała polecenie wycofania donic ozdobnych, z igliwiem
zielonym pod sam krawężnik, aby w ordynku oczekiwać na zmiłowanie
słoneczka. Straż miejska reprezentowana obficie, omijała mnie
skrzętnie i z daleka, a ja złośliwiec stary nawet nie przestawiłem
samochodu. Oczekiwałem propozycji - no, jak zwykły to czynić takie
indywidua stojące na rogu. Bo i ja dziś zwabiony słoneczkiem
poszedłem do pracy. Kilku znajomym nawet wydało się, że jako ten
bociek, klekotem wiosnę zwiastować będę. W tym celu zapewne
odwiedził mnie młody Pan reporter*) z gazety podobno norweskiej czyli
Rzeczpospolitej. Rząd (też podobno) chce ją wykupić z rąk obcych,
stąd i tematyka miejska i brukowo-staromiejska, miejsce tam
znajdzie. On jeden jedyny zadziwił się, co takie ładne, a umyte
autko tu robi. I zadał mi pytanie miażdżące i podchwytliwe wielce:
Czy wypełnił Pan już kartę zegarową? Odpowiedziałem, że od czasu
kiedy w mojej "baardzo" dawnej pracy kazali mi co rano odbijać
karty, a był to poniekąd urząd spóldzielczo-centralny, to już nie
lubię do dziś. Nawet flaszki nie odbiję bo ręka nie ta i korki
mocarne teraz robią.
Po prezentacji wzajemnej - ucięliśmy sobie pogawędkę w której jak
wielka niewiadoma zawisło pytanie natury strategicznej. Jeśli każą
mi co rano meldować się w urzędzie, aby swój pysk niegodny
przedstawić do lustracji, będę się buntował, jeśli każą mi rano
przeczytać rządową gazetę, też będę miał za złe i poszukam starego
Płomyczka. Bo sprawa jest prosta jak Bulwar Filadelfijski w Toruniu,
naiwnie uważam, ze prawo stanowi Sejm, czasem w porywach Rada
Ministrów, ale nie Pani, czy Pan na wysokim urzędzie którego ranga
sięga Departamentu (haaa niech mają) urzędu dzielnicowego.
Ponieważ sprawę prezentuję od tyłu nieco, wyjaśniam uprzejmie, ze w
ramach słusznej zresztą walki z jazdą pojazdów wszelkich po Starym i
Nowym Mieście skupiono się, nie na "obcych", najeźdźcach nocnych,
bandach motorowych, czy swawolnych spacerowiczach zmotoryzowanych, a
na tych którym łatwo mandat wlepić, ukarać, postraszyć i
zaszantażować. Od lat kupcy staromiejscy, a czasem i
mieszkańcy dostawali karty czy przepustki na wjazd. Teraz także, ale
z kartą zegarową. Wjazd jest dozwolony po godz. 1300, na
pół godziny - w celach za- i wy - ładunkowych. Ale wjeżdżając trzeba
wypełnić natychmiast tą kartę zwaną zegarową. Wpisujemy dzień (data)
godzinę i minutę w jakim stanęliśmy pod sklepem czy galerią, przed
upływem pół godziny (30 minut) biegiem wpisujemy, ze już koniec za-
i wy-...jeżdzamy (godzina i minuta). Jeśli ktoś po miesiącu a może
trzech (bo taki zestaw kart wydano), nie zda egzaminu z dodawania
minut, wpisze coś źle, albo przekraczać będzie złośliwie ustalony
limit, to się go ukarze. Zabierze mu się przepustkę albo nie da
nowej i będzie miał, odciski na plecach od dźwigania. Jasne że
jestem przeciwko zastawianiu Starówki samochodami, ale również
przeciwko usiłowaniom które mało zgodne z prawem maja mi udowodnić
jaki jestem mały (sam wiem). Stąd i sensacja, reporter bieży, a
straż nie wystawia nosa zza szyb samochodu .. bo zimno. W piątkowym
kurierze warszawskim tV3, puszczono sensację że będzie blokada dróg,
zamknięte sklepy i restauracje itp.. androny. Może tak pasowało do
materiału o tych niecnych kupcach, co to nie chcą, a dobry urząd dla
nich tyle robi. Tylko wypowiedź jednego Pana ucięto i sensacja już
jest. Tylko głupio jakoś, bo który z kupców jest zainteresowany żeby
sobie samochodem blokować wejście do sklepu? I głupio do kwadratu,
bo i mnie dopadną, a ja tylko książki zwalę na rogu i natychmiast
wyjeżdżam. Dopiero by mi galeria dala parkowanie pod oknami. Nie
mówi się nic tylko o parkingach, które kiedyś obiecywano na Podwalu.
A straż.. no cóż - tradycyjnie - od ilości wlepionych mandatów
zależy premia.
Gorszy urząd od grypy bo władza tylko ta straszy, co się boi. Może
jakaś niepewność jutra? Pozatrudniali ludzi tyle, że do niektórych
urzędów nawet wepchać się nie można.
A ptasia
szaleje... w każdym dzienniku, nawet premier pojechał do Torunia
popatrzeć na zamknięty Bulwar, bo nic nam nie grozi, ale zamknąć
trzeba. Czy ciągle z tej rozgłośni donoszą o gryzieniu surowego
ptactwa? A jak taki jeszcze leci, a chory i narobi z góry ..kłopotu?
To co że się zamknie, jak czapkę mam niezdezynfeko-tfu.. już nawet
nie wiem jak się to pisze.
Podobno Sejm i tak rozwiążą, a czy tam mają karty zegarowe? Bo jak
widzę, że jakaś biedna kobiecina oczy do góry z mównicy podnosi, to
myślę zaraz czy jaki ptak tam nie lata. Bo sala pustkami świeci,
więc i sufit ciekawszy. Więc może ja bym się zgodził, ale niech od
Sejmu się zacznie. Poseł kartę odbije, że wszedł na sale obrad i
potem że wyszedł. Będzie wiadomo ile obradował. Potem reszta też, te
karty... Wchodzisz gdzie bez potrzeby, albo i za.., kartę odbijasz i
już wiadomo co robiłeś o "tem" czasie. Potem może się przydać. Ja na
rogu też będę miał karty, jak kto postoi 3 minuty i zegar słoneczny
mu to wykaże, to po miesiącu wydam zaświadczenie, że kulturalny. Jak
jeszcze co kupi napiszemy, że bardzo kulturalny, do polityki się nie
nadaje, za to wśród DAM powodzenie murowane.
Właśnie - święto nadchodzi ważne. Jak nie wiesz Jasiu, kto Ci rano
wyprasował koszulę, to zajrzyj w kalendarz pod 8 marca. Ja pamiętam,
zamykam się wtedy szczelnie, nie wychodzę, nie wietrzę nawet. A
potem dzień męczenników jakiś, to juz wyjść mogę. Ech, żartuję
dziewczyny miłe. Cóż warty świat bez ...wyprasowanych koszul. Ale
żeby już nie wyjść zupełnie na ptaka, co własne gniazdo zagrypia,
dodam tylko, że ja mogę chodzić i w pogniecionej, jeśli ONA często
przytula się do niej. Och gorzej, ja nawet ją chętnie zdejmę (tę
koszulę), do przytulania oczywiście, na jutro jak znalazł.
Spełnienia
marzeń, po prostu życzę .. sobie też. |
| |
do dnia 5 marca
uzupełnienie drobne; Pan reporter z miłej rozmowy
zrobił sensację, którą udało się nawet opublikować. Ponieważ
pojechał po familii i ja dla pamięci wspomnę, że może kiedyś słynny
dziennikarz zaczynał od oglądu jak to przestępczo zatrzymałem się na
Zapiecku. Maciej Szczepaniuk pisze wesoło (w poniedziałek) jak to
wczoraj sprawdziliśmy, weszliśmy, pytamy.. m.in.: -Czy
właściciel nie boi się mandatu od Straży Miejskiej. Ja, jak to
ciekawie wychwycił Pan Maciej miałem odrzec:"- Przechodzili tędy już
15 razy i nic. Przecież znamy się nie od dziś". Dość ciekawa
teoryjka, ale pasuje do złapanego przestępcy, który chwali się
koneksjami. Ja i straż w komitywie, czyli czyste wielkanocne (bez
grypy). Nie zajmował bym się tym wcale gdyby nie smutna konkluzja
jak z tekstu małego wynika: warszawiacy nie przestrzegają zasad (6
samochodów bez papierów na oknie), no ten jeden z przepustką ale też
podpadnięty, mieszkańcy też nie respektują, bo Pani Elżbieta
wjechała po chorą matkę. Pani dyrektor zadowolona z efektów, cieszą
się też w Straży Miejskiej - od piątku wręczyliśmy prawie 40
mandatów (czyli 39 i pół?). 6 spraw do sądu grodzkiego. Brawo.
|
do góry, do
góry...
|