luty 2007      

      data 

  dziennikczylinocnik                   

 

Grypa. Niby nic, a zakończenie zimy kaszlące i bezsensowne, co rodzi pewne odniesienia, ale nie mam nastroju. Zezwoleń na pracę urząd nie wydaje, bo nie.. Marazm, bezsilność i tfu.. Idę szukać wiosny.

19 luty
2007
poniedziałek
 

Zima idzie podobno - tak pisałem miesiąc temu ..i zapadła cisza. A zimy nie ma i jak będzie to chwilę tylko i głównie pod Suwałkami. Piszę teraz w sposób tajny, a więc atramentem niesympatycznym. Nie widać nic, żeby jacyś durnie albo gówniarze, czytali mojego raportu fragmenty wybrane. Na wszelki wypadek nie używam nazwisk, żeby potem nie wykreślać ani dopisywać. Łatwiejsze to, bo jak na kogoś powiem dureń to zawsze do kilku pasuje i zawsze ktoś się poczuje urażony i o to chodzi. Fochy, obrażania i już donoszę o możliwości popełnienia przestępstwa. Sam gówniarz stary, łeb siwy, a że dureń, no to pewnie dlatego teczkę wyczyścili. Podobno jakaś była, ale nie ma i dopóki nie uzyskam statusu bardzo pokrzywdzonego, to nikt mi nawet białej kartki nie pokaże. Tak więc raport sam napiszę i nie pokażę, ale będę dawał przecieki. Czas kultury hydraulicznej to przecieku pochwała oczywista. Najgorsze jest to że byłem.. obywatelem w czasach określanych jako system dawny. Więc jak wszystkie chłopaki i dziewczyny co ładniejsze, w mojej pracy (spółdzielczej) byli w ZMS-sie, to ledwo obiegówkę mi podbili i ja tam byłem i wino Gelala piłem. Więc jako obciążony dziedzicznie i ustrojowo mogę być zlustrowany. Ale nie załapię się na te górne 400 tysięcy co teraz będą obrabiać, ale tak w trzecim, czwartym rzucie..
Na krzyż zasługi to ja byłem za ..referent, ale na blaszkę Janka Krasickiego już mnie złapali. Czyli sumienie coś lewicowe było, a trzeba było do opozycji, gdzie już niektórzy obecni rozgrywający, w kołysce cycek mamki pogryzali znacząco i w proteście.
Wykręcanie się kotem nie pomoże, a nawet alkoholizm dawnych ognisk świetlicowych alibi nie da, bo i tak na stanowisko żadne nie dopuszczą. Czasy takie że sami ministrowie w kontroli permanentnej (może dają ich tylko na próbę), więc strach niby, ale w szeregach rządowych, a niżej marazm i nuda. Wcale nie tak dawno zapanowała moda na blogi i pamiętniki wszelkie, gdzie ujawnia się poglądy nie zawsze swoje. Więc węsząc spisek donoszę, ze to tak celowo wszystko. Bo całe zastępy czytają, analizują i potem wiadomo co kto o kim myśli bo i tak pisze nieszczerze. Więc odwracając interpretację mamy już jak na ławie kawa - co ten knuje, czy do banku nie chce, czy na ministra się szykuje. Poglądy są potrzebne jak szef pyta! Inne można w blog czy dziennik albo nocnik jaki włożyć. A już umiejętne pisanie między wierszami da nowy powód do dyskusji panelowej, spotkania na wizji, czy tok-szoła jakiego. Będąc w rządzie powinno się być w opozycji do opozycji, ale co do negacji to pułapki są różne. Ogólnie, jak mi relacjonowano posiedzenia byłej Rady Warszawy, to jeśli opozycja coś forsuje należy być przeciw. Jeśli ktoś z naszych to za. No chyba ze forsują dosłownie, czyli np. wyjazd sponsorowany i posiedzenie płatne bardzo. Meritum to nazwa pewnej spółdzielni zdaje się, a temat zawsze można zmienić na wygodniejszy. Jak ekolodzy nie chcą obwodnicy to trzeba im o ziarnie dla ptactwa, bo jak się gdzie indziej posypie to wiadomo polecą sobie tam właśnie. A bagno komu potrzebne? Tylko do obrzucania się błotem.
Biorę. Chętnie i z wdziękiem, ale nie dają. Przecież i tak nic nie załatwię, nie pomogę, ba doszedłem do tego, ze nawet nie obiecam. Przez to wróg jestem większy bo bardziej zakamuflowany, niby bierze, a bez powodu i gotówki. Nie bogaci się, a tyje. Wiem, że i mnie rozszyfrują w końcu. Już są pierwsze objawy. Milczenie. I ja próbowałem przemilczeć, ale po miesiącu dałem spokój. Dzwonię do urzędu czy będę miał pracę, bo od grudnia urząd milczy. A tam cisza, nawet papierów nie przewracają. Jest tak; - jak już wszyscy dostaną bardzo podobne odpowiedzi, że Kolegium Odwoławcze po rozpatrzeniu i wskazaniu pewnych .. hmmm, to do ponownego rozpatrzenia do pierwszej instancji. Czyli prościej wszyscy będą handlować ile wlezie spod i ze stolików, a tych kilku naiwnych z kataryniarzem na czele, będzie oczekiwać czy wdroży się jaką procedurę, żeby dać kilka zgód na handel na Starym Mieście. Mam 25% szans na to że książki będą na Zapiecku, ale jak obiecam, ze będę raporty odtajniał i po trochu wypuszczał to może mi wzrośnie ten procent.

Donoszę zatem, ze bal się skończył, teraz czas posypywania popiołem. Dawniej miało to większe uzasadnianie, bo biedny obywatel popiół z przy-willowej kotłowni na drogę wysypywał z niedopalonym żużlem i dziur nie było. Trochę się kurzyło, ale było równo. A teraz? Z łbów się kurzy, a nie piją. Jest nierówno, a demokracja. Wybranych odwołać, powołanych wybrać. Co by tu jeszcze za hasło na tę wiosnę?
Więcej miłości (nie mylić bielizny z bliźnim), więcej chęci, a bociany znów nam zaklekocą i kapusta wzejdzie. Wzmóc, a jak nie to coś na wzmocnienie. Przysiady no i ewentualnie są jeszcze takie tabletki co dają niebieskie widzenie. Jak juz niebo zobaczysz to możesz być szczęśliwy i to wiaderko wody oligoceńskiej na schody ...lekko.

do góry, do góry... 


Strona główna    Zapiecek    Antykwariat   Galeria Zapiecek  Przyjaciele książek   Dziennik
Stare Miasto   Rynek    Plac Zamkowy    Pomniki
Artyści: Wiesława Kwiatkowska,     Grzegorz Bialik,    Joanna Sierko,
Poeci: Maria Pawlikowska-Jasnorzewska,    Bolesław Leśmian