|
|
grudzień 2007 |
|
data |
dziennikczylinocnik
już ilustrowany
|
|
25 grudnia
2007 |
w Wigilię rano obudziło mnie jakieś
pukanie, puk, puk, puk, puk i przerwa, jakieś takie stłumione.
Jeszcze nie wstaję, ale nie śpię i z zamkniętymi oczami prowadzę
dochodzenie, sąsiad puka, ale czym i w jakim celu?, lodówka się
rozmraża - niby dlaczego? Wstałem i skradam się do kuchni. Na ramce
rynienki plastikowej, gdzie kwiatki rosły latem, ..siedzi sikorka i
przygląda się czy śniadanie gotowe. Druga większa, pazurkami
uczepiła się murku wyżej, czyżby mama asekuruje? Pomyszkowałem po
kuchni i znalazłem w torebce ziarenka słonecznika. Śniadanie gotowe.
Ileż było skoków, podfruwań, zaglądania, w dziób ziarenko i odlot,
za chwilę następna i ten sam taniec. Ileż to radości mały ptaszek a
pod razu przesądza o nastroju na cały dzień.
Kochani
zapieckowi Przyjaciele życzę Wam samych dobrych uśmiechniętych
poranków, radosnego nastroju przez całe Święta, żeby i Wasze
ziarenka zawsze były na miejscu i żeby można było się jeszcze z kimś
podzielić. Wesołych Świąt. Dobrego Nowego Roku.
Choć warszawska Starówka nie taka
ładna jak w innych miastach i oświetlenie też skromniejsze
(powiedzmy dziś grzecznie) to jednak jest. Wisi i świeci, a o
gustach nie będziemy dyskutować, przecież wiem, że macie na balkonie
ładniejsze. Czasem tylko jak usłyszycie stukanie, to może nie być
sikorka za oknem, ale ktoś się w główkę puka. Ważne że ma w co i że
..jakiś pomysł, a że trochę piłkarski...



 |
13 grudnia
2007 |
Uczcijmy chwilą ciszy ten dzień
pamiętny bo to ..pamiętać należy, co należy, jak.. czar
godziny policyjnej, kiedy powrót do domu nam odcinano, a tu
towarzystwo śliczne, więc nie trzeba się spieszyć, bo alibi
polityczne i ogólnopaństwowe. Czar godziny 13, kiedy wódeczka
legalnie kupiona być mogła, na karteczkę niebieską. I ta piękna
martyrologia, co w komediach polskich powraca. Jak to teraz i
śmiesznie, i strasznie wygląda z perspektywy teczki kartonowej.
Każdy ją ma i każdy haczyk nie tylko w łazience znajdzie, jak tylko
ta IV pospolita nuda powróci. Dlatego wspomnę tu strażaka "onego" co
mawiał, spaliło się i szkoda, ..ale jaki to był piękny pożar.
A i to się chyba skończyło, bo jak który teczki nie ma to sam założy
i tak to spowszedniało jak zupa pomidorowa. O Starówce zaraz będzie
bo dekoracje są, maszty stoją i świecą lampkami i światłem bladym,
bo i taka to okryjbida, jaka na te odlatujące tynki starczy. Tylko
choinka ładniejsza na Rynku podobno i żadne wisiory uliczne jej nie
szpecą. Ale to za dzień, dwa opowiem, no za trzy..
Kpiny z cierpienia narodowego? Nie - to tylko żart, że "Ojczyzna
nasza znalazła się nad przepaścią", jak przemawiał generał J., a
jednak ludzie potrafili się odnaleźć w tej okropnej rzeczywistości,
stąd i pamięć o błahostkach, jak i rzeczach ważnych. Jakże aktualnie
w kontekście tamtych wspomnień brzmią ciepłe słowa pod adresem osób,
które mają rację z założenia, bo mają funkcję, bo mają tytuł, albo
"wielkie" osiągnięcia o których tylko sami mówią. Odreagowuję tymi
słowami dziwne postawy ludzi, którzy posmakowawszy władzy, mają dla
nas jedyna prawdę, mówią NIE, bo NIE i .. czekać tylko trzeba, aż im
się skończy kadencja, aby uwolnić się od tego głupiego uczucia jakim
jest wstyd za kogoś. Jak optymistycznie mówią w telewizji - najpierw
musi być gorzej, żeby potem było lepiej. Nie będę wyjaśniał tego
dokładnie, bo każdy własną piosenkę sobie dośpiewa.
Ponieważ miało być poważnie bo rocznica i sentymentalnie, bo
wspomnienia jakieś, dla pamięci zamieszczę tu zdjęć kilka z remontu
murów staromiejskich, bo już wkrótce gala ma być wielka i mury
staromiejskie rozświetli girlanda świateł, a stare śmieci ..pod
dywan. Mamy mury, mamy światła i nowe bruki, tylko jakoś tak nudno,
prowincjonalnie chyba to.. to położenie bez horyzontów (kotlina) i
koncepcje jakieś tymczasowo pośpieszne. O postępie prac i
"warszawskim" tempie świadczy samo-rozsiewająca się roślinność.



Zdjęcia zrobiono w październiku, ale
jak będzie już pęknie to nowe też będą. |
do góry, do
góry...
|