marzec 2009

         data

  dziennikczylinocnik  - czasem ilustrowany             

marzec


przebudowa Trasy W-Z i objazdy - kierowco zwolnij, zanotuj i stosuj.


w Ogrodzie Saskim jeszcze szaliki, kurteczki, za to gofry gorące.


pierwsze kwiatki

marzec

Marzec miał zacząć się kulturalnie. Pewnego dnia ..słoneczko na niebie, mimo ujemnej wiadomości na termometrze, idziemy na koncert. Torwar, czyli miejsce, które zawsze kojarzyłem z łyżwami, a nawet z jazdą umiejętną czyli prawie figurową - był z oczywistych względów - nie dla mnie. Edukacja łyżwiarska zakończyła się na oderwanym obcasie, bo podobno za mocno przykręciłem łyżwy z tzw. gwintami. Gwinty służyły głownie do odpychania się od śliskiej powierzchni, kiedy po kilkunastu nieporadnych krokach na wewnętrznych stronach stopy - usiłowałem przejechać kilka metrów na trzęsących się nogach. Butów pewnie by zabrakło na dalsza edukację, ale jak zawsze z takich dylematów ratowały nas wiosenne trampki i pepegi jako obuwie prekursorskie dla adidasów.
Tak więc wracając do tematu. Torwar więcej gromadzi ludzi na koncertach niż na szaleństwach zimowych, czemu się dziwić nie należy bo koncert każdy, sponsorują zastępy firm, a łyżwy każdy sam musi.

Koncert o którym usiłuję tu wspomnieć miał odbyć się pod hasłem "Bezpiecznie na drodze" albo coś w stylu "Jedź wolniej - żyj dłużej". Z uwagi na porę wyjścia z domu 1700 - samochód pozostawiłem pod domem, kierując wraz z pewną damą w stronę autobusu. Jak zwykle usiłowałem szukać pasów do zapięcia jak tylko usiadłem, za co dostało mi się po łapach. Od placu Bankowego pod Torwar jazda trwała 50 minut. Dopiero na 5-tych światłach udał się skręt w lewo w Aleje z Marszałkowskiej, co pozwoliło mi na spokojne studiowanie Rotundy PKO, którą chyba powinni jeszcze raz wysadzić, bo jak stary beret wygląda. Czerniakowska była łaskawsza - dotarliśmy. Pytam o numer miejsca, rząd - nic takiego nie ma na zaproszeniu. Publiczność siada gdzie chce, no to wybrałem sektor najbliżej estrady czyli pewnie na prawej flance bramki hokejowej. Udało się w rzędzie drugim co bez lornetki zapewniało niezłą oglądalność i zbyt mocną słyszalność.
Najpierw konferansjer zapraszał po kolei przedstawicieli kilku ministerstw, komitetów, stowarzyszeń i organizacji, którzy składali życzenia miłej zabawy, wspominając mimochodem, że jechać trzeba ostrożnie i jak ktoś już leży na drodze można nim trochę popompować bo i tak już nic mu nie pomoże. Dla ilustracji zadymiło ze starego wraka, wywleczono rannych i martwych nieco. Pogotowie nie bez trudności wjechało, za to wyjeżdżało do samego skonania pozorantów. Dziewczynki ratowniczki miłe, pomoc drogowa wyjechała za to bez trudu. Nie znudzili ale pretekst do koncertu był. Jeszcze odczytano listę 40? sponsorów, bo ktoś musi za to zapłacić - bilety były darmowe od firmy znajomej bo kolejowej.

Najpierw kabaret - występ super, teksty nieco ostrzejsze jak w telewizji ale w granicach osiedlowego smaku. Potem zespół o dziwacznej nieco nazwie Video - czemu nie Stereo?
Załamany, spodziewałem się chałtury ryczącej dla zagłuszenia umiejętności nieznanych, a tymczasem zaskoczenie. Wokalista słyszalny, ba nawet tekst rozumiem, przytupuję do rytmu, bo perkusista doskonały. Ogólnie fajne chłopaki, choć piosenki dostosowane pod skaczące, nie tańczące osoby.

Kolejna frajda - za moment wystąpi Ania Wyszkoni z zespołem ŁZY. I rzeczywiście, płakać się chciało, jak dzięki nieopanowanej elektronice występ zamienił się w koszmar. Wokalistka niesłyszalna prawie wcale. Ryczące i wibrujące kolumny podkręcał jakiś koleś przy klawiszach. Od muzyki do fabryki z suwnicą w tle, takie dźwięki są dobre w zepsutym telewizorze bo jednym palcem go skarcę. Tu po 4 piosence i słabych próbach wciągnięcia tych pod estradą do wspólnego śpiewania - czuję pukanie w plecy - ktoś wstaje i wychodzi, potem obok mnie następni. I dla nas występ się skończył na 5-tej piosence słyszanej już blisko wyjścia. Oglądam się, a tu nie kilka pojedynczych osób wychodzi, a spory tłumek i góry schodzą następni. Cieszyłem się na ten występ, kiedyś w samochodzie słuchałem tych miłych piosenek "Rodziewiczówny" współczesnej estrady. "Tańcz, zaprosili Cię na bal", a ja mam - "Oczy szeroko zamknięte" i - "Nie wiem, nie wiem", - "Siedzę i czekam", - "Przepraszam Cię" - Aniu że tak marnie było.

Grunt, że sponsorzy dopisali a akustyka - wywal na "Słodkie winogrona" i niech będzie "Ostatni na dobranoc". Jak dobrze że bez samochodu - parking zapchany do imentu. W autobusie już uważałem żeby gestu przypięcia pasów nie wykonać.

do góry, do góry... 


Strona główna    Zapiecek    Galeria Zapiecek  Przyjaciele książek   Dziennik
Stare Miasto   Rynek    Plac Zamkowy    Pomniki
Artyści: Wiesława Kwiatkowska,     Grzegorz Bialik,    Joanna Sierko,
Poeci: Maria Pawlikowska-Jasnorzewska,    Bolesław Leśmian