Archiwum 009 - wrzesień 2001

 

      data 

                                              dziennikczylinocnik               

25 września
(wtorek)

Wybory do Sejmu przeleciały, ale nie dało się ich na bieżąco komentować, bo od piątku padła sieć - podobno "Polpaku". Czyli nie dało się odebrać nawet poczty nie mówiąc o poważnej dyskusji z samym sobą. Zwycięzca był przewidziany, ale to co się dalej porobiło to już żaden scenariusz nie przewidział. Ja w swojej naiwności wierzyłem jeszcze, że Unia Wolności jako ten bastion wspierany przez intelektualistów - wejdzie do Sejmu. I co? - nie dociągnęli nawet do 4 %, a 5 % to było minimum. Widać "wesoły autobus" co krążył po kraju i walka o klasę "średnią" nie była zbyt dobrze odebrana. Znaczenie zasadnicze miała tu zapewne kampania negatywna z miasta Torunia. Nie mam nic do pierników, ale radia co stamtąd nadaje radzę czasem posłuchać. Wrzodak w Sejmie, bokserzy, detektywi, piłkarze, cukrowy obrońca co go narkotykiem do skakania skłoniono, Lepper co nagle ludzkim głosem gada, same niespodzianki. Nie wszedł Bender i mec. Olszewski, ale marny z nich był kabaret. Teraz dopiero będzie wesoło. 
Z moich rozmów na Starym Mieście wynika, że młodzi wcale nie mieli ochoty głosować, bo nikt ich nie przekonywał, część akademików zaufała Platformie Obywatelskiej, nikt się nie przyznawał że głosuje na SLD lub Ligę Rodzin. Wstydzą się czy co? 
Jeszcze w przeddzień wyborów jeden z moich sympatycznych sąsiadów stwierdził, że będzie głosował na Leppera, jak ten wejdzie do Mniejszości Niemieckiej. No i dowcip się nie udał. Życie zrobiło dowcip. 46 % poszło głosować i zwyciężył elektorat stały SLD, negatywny ( na przekór) i pewnie taki co to na delegata wybierał postacie najbardziej malownicze, a niech im dadzą popalić. Tylko ci "oni" to teraz my właśnie. 

Wracam do Unii bo dopiero wczoraj w wiadomościach o 15 podano, że prof. Geremek złoży rezygnację, a na jego miejsce wejdzie technik Frasyniuk. Pewnie do reaktywowania kół akademickich i dyskusji panelowych będzie idealny. Ciekawi mnie jak z tą demokracją w Unii czy wybiera poprzedni swego następcę, czy dół dowie się tylko, że może rozklejać plakaty? Zgodnie ze statutem wybierze Kongres, no daj im Panie zdrowie i rozsądek. Tylko czy to ma być początek końca, bo AWS - P już żywot kończy. Napisałem co myślę o tej zmianie na listę dyskusyjną Unii i cisza, - moderowana, albo już zdjęta. Właśnie sprawdziłem na stronie UW jest wejście na listę dyskusyjną, są głosy krytyczne, ale jakieś wyważone, mojego nie ma bo kandydatura na nowego przewodniczącego budzi moje wątpliwości. I znowu śmiesznie. 
Odczekałem jeden dzień, wysłałem tylko kilka zdań - już na stronę UW, no moderujta chłopaki, a może cenzura . No to cicho. Właśnie podano w TV o 17, że Unia nie weszła bo otrzymała tylko 3,1 %  no to klęska, a nie niedoszacowanie wyborców. 

Rozmawiałem z pewna Panią od której zależała by, pewna, korzystna finansowo dla mnie decyzja. Przez pewien okres byliśmy skazani na współpracę, jednak stale traktowany byłem z dystansem. Zastanawiałem się długo o co chodzi, coś mi chodziło po głowie, że powinienem jakiś rewanż zaproponować. Nie bardzo mi wypadało, bo to ważny urząd i Pani dystans wyniośle trzyma. Niestety, dziś karty zostały rozdane po raz ostatni i ostatnia to nasza o przyszłości rozmowa. Proszę Pana! - rzekła dama. Z Pana usług nie skorzystamy, bo warunki zmieniły się trochę i pańska oferta nie jest dla nas atrakcyjna. No cóż, zrozumiałem za późno, albo jakoś nie chciałem zrozumieć. Pani woli wydać w imieniu Urzędu sporo więcej za pośrednictwo, w końcu nie jej pieniądze. A o atrakcyjności mojej oferty mam swoje zdanie, bo właśnie ceny na rynku mają tendencję zwyżkową.  Amen.

Taki się zrobiłem tajemniczy, ale chodzi o tendencje  i  "tryndy" jak mawiał mój poznański przyjaciel, a nie o gołe fakty. Co do mojej pustej kasy to widzę, że to jakaś tendencja ogólnopaństwowa. Prezydent wzywa Rząd do ustąpienia, Premier nie chce, bo musi uchwalić sprzedaż i prywatyzację, a do tego znaleźć u mnie i u ciebie drogi czytelniku pieniądze, co już je był wydał właśnie na różne eksperymenty. najweselszy pomysł to opłata za wyjazd z kraju 20 zł od osoby, a podymne to piessss? Nie ma dymów na wsi to od papierosa, kto pali na ulicy 5 zł. I będzie, że to też w trosce o społeczeństwo. Podnieść podatki, aż Ci opadną gatki - drobny przedsiębiorco, handlarzu, czy sklepikarzu. Ale i inne "itelektualisty" niech też się boją, bo jak wszystko zdrożeje, to najpierw przestajemy chodzić do teatru, potem do kina, potem nie musimy czytać, a potem kupimy "jabola" . Na to nas będzie stać zawsze - rozwinął się bardzo ostatnio skup puszek - tylko konkurencja duża - taki ustrój. 
Tak się rozpędziłem z dywagacjami, że nawet nie napisałem dlaczego Rząd nie ustąpi, bo mam tu swoje proste zdanie niesłychanie. A więc to takie łatwe, że nikt nie wpadł. Gdyby tak posłuchali Prezydenta, to wypowiedzenia - tfu - odprawy, liczyły by się od jakiegoś dnia w końcu września, a tak jak poczekają na pierwsze posiedzenie Sejmu to już miesiąc więcej leci kasa. no i co nie praktyczne? Może jeszcze niektórzy zaczną chorować bo wtedy dłużej płacą. A przecież posłowie np. utrzymują biura poselskie, minister sexretarkę pewną i  Pani Teresa też dłużej będzie doradzać naszemu Panu od chemii - dodatkowy miesiąc, a roboty i tak nie ma, więc czemu nie? 

21 września
(piątek)

Za kilka godzin cisza wyborcza, co oznacza, ze wszelkimi sposobami i tak będą nas zachęcać i nęcić w walce o nasze "lepsze jutro". Kilku moich zaprzyjaźnionych klientów pytało na kogo będę głosował. No więc powtórzę za Adamem Michnikiem, który  w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej" stwierdza - trzeba wybrać mądrą opozycję skoro już wynik pierwszego miejsca przesądzony. 
Rano spogląda na mnie z ogromnego plakatu Antoni Maciarewicz zachęcając do Ligii Polskich Rodzin. Z  "Paniom - Matkom" już założyliśmy takową ponad 20 lat temu, choć bez nazwy ma się znacznie lepiej, jak te, zmieniające się co chwilę partyjki. Niżej wisiał mały portrecik Pana Poncyliusza chyba z AWS? Taki mały był znaczek.  Czy nie ładne nazwisko? Tak ładnie historycznie brzmi. Ale i tak po kilku godzinach zaklejono obu Panów dokładnie - portretem w 6-ciu egzemplarzach Pana Komorowskiego. Wąsy ma, okulary ma, więc nic już mu nie domalują, najwyżej zakleją raz jeszcze.
Kilka lat temu walka była ostra, teraz jakaś niemrawa. Plakaty z twarzyczkami kandydatów zmieniały się prawie co godzinę. W dbałości o mury odbudowanej Starówki przeznaczono na plakaty wyborcze specjalne białe tablice przymocowane do ścian i stąd walka wyborcza polega na wzajemnym zaklejaniu. Ale po co 6 portretów, chyba nadmiar gorliwości. Szkoda, że przy kandydatach nie pisze się - w jakich latach, w jakich partiach reklamowali swoje zdolności. Niektórzy przynajmniej w czterech, ale tacy globtroterzy to chyba mają najwięcej doświadczenia w "lataniu", które też kosztuje co nieco..

O życzliwości ludzkiej słów kilka.
Panie Aleksandrze - dziękuję niniejszym za prezent od "Polskiego Radia"  czyli żółty płaszcz przeciwdeszczowy, teraz wiem czemu padało co chwilę, a ja dureń zamiast kaptur założyć, stoję w oknie - "coś mi moknie" - jak nie przymierzając Niemenowi. Dziękuję.
Panu Andrzejowi z TPSA dziękuję za telefon - ostrzeżenie o wirusie pocztowym co krąży. Czy kto słyszał o czymś takim, nie że wirus, tylko że człowiek dzwoni do człowieka i ostrzega. No koniec świata. Dla urozmaicenia  internet padł na dwa dni (środa, czwartek) i to z powodu tego wirusa właśnie.
Tak zupełnie przypadkiem wszedłem do salonu "Ideii" naszej komórkowej i pytam jak wymienić telefon na nowy, bo staremu już klapka odlata, (jak mawiał Pawlak do Kargula). A tu  życzliwa panienka proponuje mi nowy całkiem, co sam się wyłącza na życzenie, ma dykatafon malutki i jeszcze parę wodotrysków. Za złotówkę.  No i dałem się namówić panience. Szkoda, że tylko na telefon. Niestety, nie leżę już w sferze jej rozważań poza-telefonicznych. Lata lecą , liście lecą, a tu ciśnienie wolno leci i przelotne opady znów mi zapowiada Pan z telewizora. Chłodniej. Ale życzliwiej. W niedzielę wyjdzie słoneczko. 
Idę głosować - na Unię ma się rozumieć - Unię Wolności. 

19 września
(środa)

Na Starym Mieście polskie flagi z czarnymi wstążkami, o 12 syreny i minuta ciszy - to tylko niektóre zdarzenia sprzed kilu dni. Wszystko po terrorystycznym ataku na Stany Zjednoczone. Czy to możliwe - pytaliśmy się siedząc przed telewizorami, że samolot pełen pasażerów  - wali w gigantyczny budynek, po chwili następny i jeszcze później następny. Absolutnie nieprawdopodobne i szokujące. A jednak czy nie takie same, jak człowiek z torba plastikową, podrzuconą pod sklep czy dyskotekę, gdzie po chwili giną niewinni i całkowicie przypadkowi ludzie. Już chyba przywykliśmy do obrazków z Izraela i przestaliśmy myśleć, że tam giną ludzie tacy zwykli i przypadkowi, którzy akurat szli do pracy, poszli napić się kawy, czy potańczyć. To przecież nie u nas i tak niby daleko. Nagle zdaliśmy sobie sprawę, że to nas też dotyczy i w szalonym przypadku, bez żadnych racjonalnych przesłanek nagle skończył się nasz spokojny świat. 
Podobno Polska jest w stanie wojny. Już nie da się to rozumieć tak tradycyjnie jak dotychczas, bo i nowoczesna wojna będzie pewnie zupełnie inna. Jeśli nawet z precyzją niesłychaną (do 3 centymetrów - na przykład) wymierzy się odpowiednie rakiety to i tak zostanie strach, niepewność, bo i w nas może wymierzą i to nawet bez sojuszy, żadnych racji - ot tak, dla przykładu, dla strachu, dla czyjejś szalonej wiary.
Właśnie jeden z jasnowidzów stwierdził, że i tak Bóg nie ma czasu na takie lokalne igraszki, a wszystko już jest przewidziane w bardziej globalnej skali.  Tu żartować nawet się nie da, a ja naiwnie (tak w duchu) wierzyłem, że  moje pokolenie ominie ten strach wojenny. Urodziłem się kilka lat po wojnie i jakoś przywykłem do myśli, że nikt już nie chce nas wyzwalać, okupować, karać czy zbawiać na siłę. Czy nasza zaściankowość do obecnych wydarzeń wystarczy, aby pozostać tylko przed telewizorem? Nie wiem.  Kiedy odprowadzam czy odbieram dzieci ze szkoły, to już nie tak samo jak wczoraj. Niepokój już wkradł się do naszego życia. 

Głupoty tez nie brak - czytam właśnie wypociny jakiegoś kretyna, że atakowany sam sobie winien. Czy dziewczyna winna, że płci odmiennej - dlatego - tradycyjnie ją zgwałcili. I tu tez mówią - prowokowała. A co powiedzą ci mędrkowie, gdy  to dotyczyć będzie jego żony albo córki? Czy dopiero wtedy zacznie myśleć, nie mędrkować?

Z innej beczki, ale też w ciągu dalszym,  niestety. Słucham sobie czasem w nocy 13 stacji radiowych po kolei, bo taki ma to radio zakres właśnie. I tu nagle mędrzec moralnie i pryncypialnie opowiada o dziewczynie, co szła sobie, wietrząc pępuszek. I stali sobie młodzieńcy tacy i coś pomyśleli. Dziewczę to weszło do bramy i po chwili wyszło z dziecięciem na ręku. I co? -  pyta nasz mędrzec - I co pomyśleli TERAZ ci chłopcy widząc ten macierzyński obrazek?  
No i ja się pytam, co ten radiowy filozof miał na myśli? Stary, pomyśl z sympatią o dziewczynie, a nie analizuj pępuszka, zasłaniając się cudem macierzyństwa, bo twoje ojczaszku niezdrowe podniecenie, nie przekłada się na tych młodych chłopaków myślenie. Amen. A w zasadzie, to i tak myślicie tylko o jednym, jak ten Freud nie przymierzając.

9 września
(niedziela)

8 rano, szaro jakoś, patrzę na termometr i już wiem co tak mi wiało po nogach - tylko 10 stopni. Jeszcze dwa tygodnie temu było prawie 30 i komu to przeszkadzało???
Zadaję pytanie jak społeczeństwo politykom - tuż przed wyborami, a efekt ten sam.

Tyle się wydarzyło, a pisać o tym co wesołe, bez tego co poważne i smutne też się nie da.
Pożegnaliśmy sąsiada na "wieczną drogę", spokojnego, życzliwego wszystkim człowieka, zawsze z uśmiechem na twarzy, zawsze z jakimś pozytywnym komentarzem. Martusia w wieku tuż przed przedszkolnym, nie bardzo miała z kim zostać w domu. Swą pomoc zaofiarowali sąsiedzi - na kilka godzin - i tak miły pan został "dziadkiem" bo naszych już nie ma. Palił dużo, chyba za dużo - pierwszy zawał (podobno nie umiera się od pierwszego). 
Z wrażeń staromiejskich zapamiętałem prze ten okres nie pisania dwa: 
1. wernisaż Piotra Michnikowskiego - rzeźbiarz (syn Wiesława - aktora oczywiście). Ludzi takie tłumy, że wejść nie można było do środka, stąd też w moim reportażu z wystawy więcej zdjęć gości niż prac samych. Nie pijam alkoholi pod żadną postacią (takie małe, nie polskie zboczenie), ale na dnie szklaneczki spróbowałem hiszpańskiego białego winka, silnie namawiany. Dobre. Dziękuję.
2. żebractwo z "pleybacku" . Do grających, żebrzących i wymuszających datki już przywykłem, choć nie lubię raczej, a tu taki dziwoląg, aż mnie rozśmieszył. Gra niby na skrzypcach, ale jakoś tak czysto, pięknie. W pewnej chwili w skrzynce za nim coś mruknęło, przestał poruszać smyczkiem, a muzyka płynie dalej i tu go mamy. W małym magnetofonie podłączonym do szafki-kolumny kaseta się kręci, a ludzie w zachwyt popadają nad upadkiem artysty się litując. Postęp wszędzie więc dlaczego nie i tu. Politycy nie żebracy, a oszukują chyba jeszcze więcej niż  ten  grajek - kombinator. On liczy co wpadnie do puszki, oni liczą do jakiej kasy się dorwać - nie wszyscy zapewne, ale takie powszechne opinie wyrażają moi klienci.

O wyborach jeszcze pewnie będzie, ale pewne opinie mnie zastanawiają. Pan taksówkarz, kilku stałych klientów i babcia sąsiadka mówią, że po prostu nie pójdą głosować. Niby buźki różne, partie różnej maści, a cel jakby jeden - koryto. Czy to nie smutne?
Kończę na tym , bo coś mało optymistycznie mi się pisze. Poprawa niechybnie nastąpi w nieoczekiwanym następnym ciągu dalszym.

 


Strona główna    Zapiecek    Antykwariat   Galeria Zapiecek  Przyjaciele książek   Dziennik
Stare Miasto   Rynek    Plac Zamkowy    Pomniki
Artyści: Wiesława Kwiatkowska,     Grzegorz Bialik,    Joanna Sierko,
Poeci: Maria Pawlikowska-Jasnorzewska,    Bolesław Leśmian