dziennikczylinocnik
Vorago rerum, Groch z kapustą,
A każdy pies z innej wsi,

                     Vox clamantis in deserto.     
 

    Piszę wiele listów, spieram się na piśmie, polemizuję, pytam i często sam sobie odpowiadam. Moje wrodzone lenistwo i niechęć do czynności monotonnych powodują otwarcie tej dziwnej, strony. Ideologia jest taka: zamiast pisać to samo do kilku osób można napisać to w jednym miejscu - wystarczy podać nazwę strony i już. A czasem zamiast pisać ...po próżnicy, kilka zdjęć wklejam.
Tytuł tej dziwnej produkcji zapożyczyłem od XVIII wiecznego zakonnika Karola Żery, który pod analogicznym tytułem (granatowa czcionka) wydał zbiór anegdot, bajek, opowiadań.
Czasem stukam coś po nocy, czasem w dzień, a zwrot ostatni to "głos wołającego na puszczy"

Teksty, które powoli trącą swoją aktualność, ale szkoda je skasować.. czyli stary dziennik do powspominania i kto wie jeszcze do czego.  Na razie ósmy rok chyba..
2000 i wcześniej 

2001

01

02

03

04

05

06

07

08

09

10

11

12

2002

01

02

03

04

05

06

07

08

09

10

11

12

2003

01

02

03

04

05

06

07

08

09

10

11

12

2004

01

02

03

04

05

06

07

08

09

10

11

12

2005

01

02

03

04

05

06

07

08

09

10 11 12
2006 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12
2007 01 02 03 04 05 06 strajkuję 11 12
2008 01 02 03 04 05 06 07 08 09 10 11 12
2009 01 02 03                  

         data

  dziennikczylinocnik  - czasem ilustrowany             

kwiecień

Myślałem, czytając oferty SPAM-owych listów, że tylko cwaniacy z krajów dalekich piszą do mnie jakich to profitów mogę się spodziewać - czyli jaką to wielką forsą mają mnie obdarzyć. Muszę tylko napisać do nich - w odpowiedzi informując o swoim stanie rodzinnym, kasowym bo oni mają właśnie chorego w szpitalu albo są politycznie niepewni w swoim kraju i sami nie mogą uszczknąć miliona funtów, czy innych dolarów. Dyplom już miałem sobie także kupić, bo ofert było sporo, a i ładne, i w dowolnej formie (oprawa, tabliczka w miedzi itp.) można nad kominkiem sobie powiesić do podziwiania przez panie sprzątające moje salony. Ale po co zamawiać, nawet sami przyślą i to nawet z całkiem miłego miasta Poznania. Muszę tylko jakąś funkcję objąć oburącz, najlepiej burmistrza, starosty czy innego włodarza terenów przyleśnych. Już wyjaśniam skąd ta ciekawostka. Pewien doktor nauk powiedzmy społecznych, prowadząc firmę, czy fundację - wpadł na ciekawy pomysł jak zaprzyjaźnić się z władzą gminną odległą nieco od centrów i dużych ośrodków. Wystarczyło przesłać piękny dyplom o nadaniu za zasługi na POLU i ku chwale i dla społeczeństwa i środowiska, zasługach wielkich - Pana Burmistrza czy Wojewody-wice.

Usłużny personel wręczał szefowi, prawie fetował nominata, zamieszczając także girlandy łacińskich sentencji i cały DYPLOM pięknie reprodukując na stronach internetowych ku chwale i pamięci. Fundacja nadająca, a właściwie jednoosobowy właściciel po zmiękczeniu i przygotowaniu gruntu (podorywki), występuje do odpowiednich władz tubylczych o objęcie patronatem (dofinansowaniu?) jakże szlachetnego zamierzenia wydania dzieła co najmniej historycznego, np. o poświęceniu  pawilonu wystawowego w 1926 roku.

Młodzieży droga - rób doktoraty nawet lat kilka przewód stosowny ciągnąc, bo wtedy poznać łatwiej ludzkie słabości. Jedną z nich jest słabość do wchodzenia na piedestał, lekkiego nadymania się do wpięcia orderu, czy choćby drobna radość z otrzymania dyplomu za zasługi, których nikt nie honoruje i to z łacińską sentencją, bo w obowiązkach służbowych wymienione. Bohater nasz ślicznie opisany z cytatami z wielu stron internetowych - przypełzł do mnie od zaprzyjaźnionego Burmistrza z poczuciem humoru.

Drugi morał z tej opowiastki wynika, ż pisać będą zawsze, naciągać także, ale czy nie lepiej znaleźć jakiś bliższy obdarowanemu temat który mógłby naiwnie objąć swoją protekcją?

Cwaniak warszawski bez doktoratu i finezji nie poprawia tak humoru.

kwiecień
ilustrowany

Remont na Trasie W-Z

Coś tam leci, kormorany, bociany? - nie, tu helikopter


 


 


obiady darmowe na Miodowej


na rynku już pierwsze ogródki, obiady płatne


czy Pani nie chłodno?


tu też jakby cieplej


wychodząc z Urzędu Miasta trzeba się zastanowić
- czy na Stare Miasto wyznać grzechy (4 kościoły obok),
- czy na Senatorską (zmalować coś).

do góry, do góry... 


Strona główna    Zapiecek    Galeria Zapiecek  Przyjaciele książek   Dziennik
Stare Miasto   Rynek    Plac Zamkowy    Pomniki
Artyści: Wiesława Kwiatkowska,     Grzegorz Bialik,    Joanna Sierko,
Poeci: Maria Pawlikowska-Jasnorzewska,    Bolesław Leśmian