|
Leopold
Staff: pisze we wstępie do „Wyboru poezyj" wydanego w
okresie międzywojennym przez Spółdzielnię Wydawniczą KSIĄŻKA:
Bolesław Leśmian (1878 - 1937) dojrzewał w czasach, które wydawały się beznadziejne. Tak też
odczuwał je Leśmian. Poezja jego jest ucieczką od rzeczywistości, która
zemściła się na nim, obracając mu w niwecz jego świat i zaświat.
W sposób bardzo uproszczony i przesadny można by przedstawić świat poezji Leśmiana takim
prymitywnym obrazem: tajemniczy jar, w tym jarze gęsta mgła, zatarty cień brzozy, za brzozą ukrywa się Bóg. „Lecimy razem. Mgła i mgła! Bóg, ciemność i urwiska". „Wierzył w Boga, nie wiedząc, że to - Bóg". Wiara jego nie miała przedmiotu. Istnienie dlań jest snem o śnie. w tym śnie wszystko jest cieniem.
Same widma i zmory. Wszystko chodzi samopas. Nie ma żadnej hierarchii. Bóg, człowiek, koń,
brzoza, cień, wszystko upiory. Zmysły zawodzą. „Nie ma znaków!... Nie ma żadnych upewnień". Wszystko jest niesamowite, wszystko dzieje się „zaocznie", „naoślep", „w jakimś okamgnieniu". Wszystko przeraża. Byt jest bolesny, niebyt straszliwy. Poeta jakby
śniło jakiejś trzeciej możliwości, o jakiejś prawdzie, która nie byłaby ani bytem, ani niebytem.
Powstało potworne błędne koło. Leśmian jest najdalszą konsekwencją zwątpienia. „Nieraz w obcych mi cieniów biegnę
rozwiewiska i zatracam ścieżynę do własnej rozpaczy".
Prześladowała go myśl o nicości i śmierci. Wszędzie
widział ból, wszędzie niedosyt i brak. Czuły był na upośledzenia życia.
Ukochał wszelką nędzę i biedotę. Świat wydawał mu się jakimś niesłychanym pokrzywdzeniem, dziwolągiem, dziwactwem. Czyż i
człowiek nie jest pokrzywdzonym dziwactwem, nędzą i lichotą. Do tej nędzy przylgnął poeta całym sercem. Stąd w poezji jego ten korowód potworków, kalek, pokrak. Stąd te poczwarne szczęścia, koszmarne miłości.
Po niezdecydowaniu „Sadu rozstajnego" (1912), „Łąka" (1920) wre i kipi zapamiętałą bujnością
soków ziemskich. Poeta upaja się „durem leśnym", zapada nieprzytomnie w sam wir życia, „w zieleń samą w sobie", w której tonie, „topielec zieleni". Ale szukał w istnieniu sensu i nie znalazł go. „Napój cienisty" (1936) to woda zapomnienia, nurt
Lety, w której pogrąża się, wyrzekając się
wieczności i nieśmiertelności, z pełną smutku ironią.
Ten świat dziwactwa, zaludniony zmorami, kalekami i pokrakami, znalazł też
własny język giętki i bogaty. Częste nowotwory słowne Leśmiana nie są wynikiem niedołęstwa; w rzemiośle poetyckim jest Leśmian arcymistrzem. Służą one celowo do oddania i podkreślenia dziwaczności rzeczy
i poeta posługuje się nimi z subtelnym humorem. Język ten zasługuje na osobne studium. Świat swój
przedstawił Leśmian w pełnych olśniewającego czaru obrazach. Do palety pieśni polskiej dodał barwy nowe i świetne. Na firmamencie naszej poezji jest gwiazdą urzekającej piękności.
|
|
Julian
Krzyżanowski w „Dziejach
Literatury Polskiej" tak pisze o Leśmianie:
....Bolesław Leśmian, liryk pozbawiony renesansowego rozmachu,
znamiennego dla Staffa, poeta pracujący bardzo powoli i przełamujący z
trudem opory, które stanowiła jego wyobraźnia. Tomik jego pierwszy, Sad
rozstajny (1912), przeszedł niezauważony; doskonałe transkrypcje
bajek z Tysiąca nocy i jednej, Klechdy sezamowe i Przygody
Sindbada żeglarza (1913), przeznaczone nie tylko dla młodzieży, co
dla miłośników prawdziwej sztuki, spotkał los podobny. Dopiero Łąka
(1920) wywołała podziw i uznanie, którego nie wzbudził okazały tom napój
ciernisty (1936). Wydanie pośmiertne liryki Dziejba leśna (1938)
i Klechdy polskie (1956) dopełniają całości skąpej puścizny
Leśmiana.
...gdy zbliżał się do swego
kresu, niby w mikrokosmosie ujawniły się z jednej strony podstawowe
cechy sztuki poetyckiej Leśmiana, z drugiej zaś wystąpiło w postaci
wyjątkowo wyraźnej rodowe pokrewieństwo neoromantyzmu z barokiem -
pokrewieństwo, które w dziełach wcześniejszych autora Łąki
rysowało się mniej wyraziście, podobnie jak i inne rysy tego „obłędnego
nieistniejących zdarzeń wspominacza", poety uczonego i poety rozważnego,
choć opinia dopatrywała się w nim spontanicznego piewcy żywiołu.  Piotr
Kuncewicz w Agonii i Nadziei Literatury Polskiej pisze:
...ostatni (w dwudziestoleciu) poeta miary już w
skali światowej największej... Leśmian to także geniusz języka.
Posługiwał się nim swobodnie, tworzył liczne neologizmy. Był zresztą
człowiekiem wielkiej kultury kojarząc wątki polskie z indyjskimi, łącząc
stare filozofie ze współczesnym sceptycyzmem. Jak się zdaje, ciągle
jeszcze nie doceniamy jego prawdziwej wielkości. To jeden z tych, którzy
wzrastają z latami. I takich poetów rosnących w czasie miała poezja
dwudziestolecia może aż kilkunastu. To bardzo, bardzo wiele. 
Zdzisław
Jastrzębski:
... Objawia się Leśmian jako trzeźwy realista i jako nieobliczalny
fantasta. Jako ponury odludek i jako towarzyski wesołek. Jako zadumany
samotnik i indywidualista oraz jako obdarzony społeczna wrażliwością
altruista. Jako gardzący tłumem „arystokrata" i jako człowiek
widzący właśnie wszelką nędzę. jako spokojny intelektualista i jako
impulsywny uczuciowiec. jako wyrafinowany eseista i jako zakorzeniony w życiu
człowiek. jako piewca żywiołu natury i jako poeta spraw ludzkich. jako
tchórzliwy karzełek i jako niezłomna, niezależna indywidualność.
Jako ostrożny tradycjonalista i jako nieubłagany burzyciel
dotychczasowych konwencji poetyckich. Jako bierny, nastawiony na
kontemplację impresjonista i jako buntowniczy „istnieniowiec".
jako drżący zagadkę bytu metafizyk i jako urzeczony materia empiryk.
Jako... jako... |