Niebieskie migdały część 1 i obok część 2
|
|
Tak wyglądała okładka pierwszego wydania - pierwszego tomiku poezji Marii z Kossaków
Pawlikowskiej. |
|
Historia o czarownicach Pilnujcie, pilnujcie ostatnich dni lata, kiedy jeszcze zielone bije zegar chwile, w które się już nieżywy karmin gęsto wplata... Kobieto, włóż maskę i skrzydła motyle i biegaj, i szukaj trwożliwie, ciekawie w chińskim pawilonie i w szpalerów cieniu - (a mgła się już wznosi... Żurawie!! Żurawie!!) gdzie oczy wołające ciebie po imieniu? - Pilnujcie, pilnujcie ostatnich dni lata, gdy zielone wachlarze drzew migocą złotem. - O kobieto przecudna, kobieto bogata, szukaj za jaworami, za różanym płotem - pytaj się pawiookich wód w okrągłym stawie, gdy jęk wichru przypływa przez trzcin pióropusze - (a mgła się już wznosi - Żurawie!! Żurawie!!) gdzie usta, które miały całować twą duszę Sen Iść przez sen ku tobie, w twe słodkie ręce obie... przez pola długie ogromnie, sadzone w rzędy doniczek... samych niebieskich konwalii i szafirowych goryczek... ... przejść przez jezioro nieduże, zrobione z drewnianej balii... i trochę nieprzytomnie iść dalej przez bór ciemny, w którym kwitną róże, lecz w którym się nie pali ani jedna świeca... gdzie stary niedźwiedź dziecinny zza pieca, dziś przerobiony na kota... I widzieć w oddali już twoją psią budę z kryształu, blachy i złota... przedrzeć się z trudem poprzez dziwną grud... i jeszcze ten rów przebyć... - potknąć się - i już nie być. Czas - krawiec kulawy Czas, jak to Czas, krawiec kulawy, z chińskim wąsem, suchotnik żwawy, Coraz to inne skrawki przed oczy mi kładzie, spoczywające w ponurej szufladzie. Czarne, bure, zielone i wesołe w kratkę, to zgrzebne szare płótno, to znów atlas gładki Raz - coś błysło jak złotem zamigotało zielonym klejnotem, zatęczyło na zgięciu, zachrzęściło w dotknięciu... Więc krzyknęłam: "Ach! z tego, z tego chcę mieć suknię!" Lecz Czas, jak to Czas, zły krawiec tak pod nosem fuknie: "To sprzedane, do nieba - cała sztuka - szczęśliwy, kto ten skrawek widział -niech większego szczęścia nie szuka - To rzekłszy, schował prędko próbę do szuflady a mnie pokazał sukno barwy - czekolady - - Zapomniane
pocałunki
* * * (Moja
miłość) Zazieleniło się stalowe niebo ? porosło trawą brzegiem widnokręga. Zza gór wypełzły smoki granatowe i popłynęły, kędy wzrok nie sięga. A po nich wielkie szafirowe ptaki swe długie skrzydła rozwiały w przestrzeni. Zaś naprzeciwko świat był szarociemny i jak sień pusty bez kształtów ni cieni. Gwiazda świeciła mocna i rzęsista, pacierza czarnej nocy ciche amen. Spod ziemi barwa żółta wykwitała - w powietrzu pachniał jak gdyby cyklamen.- Sen opaczny Idzie węglarz zgarbiony, pod koszem się kłoni, przez czarny, czarny śnieg - i znaczy węglem białym, jak kwiaty jabłoni, biały na śniegu ścieg. - Na zziębłą szybę w zamróz trzaskający, dziki wypełzły barwne mchy, rude, złote, czerwone werweny, gwoździki i fioletowe bzy. - Zaś w łagodnej cieplarni wybujał skwapliwie lodowy koral, chwast, wzrosły szklane łopuchy na srebrnej pokrywie i szczawie pełne gwiazd. - - D z i ś obalone cudem, jako kulą kręgiel, spoczęło w śnie niepamięci - a słodkie wielkie N i e g d y ś od nowa się święci - - W czerń śniegu padł biały węgiel. – Magnolia Na liściu leży kwiat drzemiący, żółtawo biały, jak słoniowa kość. Słodki, że aż nudzi. Przedmiot pachnący - złośliwie tajemniczy świat - dziwny gość, Wśród nas ludzi. - Barwy Oto jest fiolet - drzewa cień idący żwirem, fiolet łączący miłość czerwieni z szafirem. - Tam brzóz różowa kora i zieleń wesoła, a w jej ruchliwej sukni nieb błękitne koła. A we mnie biało, biało, cicho, jednostajnie - bo noszę w sobie wszystkich barw skupioną tajnię. - O jakże się w białości mojej bieli męczę - chcę barwą być - a któż mnie rozbije na tęczę? Pyszne lato Czerwony zegar Biją śpiesznie zegary terczą, tętnią i kują, w progu życia warują, siekąc czasu obszary. Tną godziny w pstre chwile, a chwile w okamgnienia, miłość w śmiech się przemienia, a poczwarki w motyle. Biją śpiesznie zegary - i z tej, i z tamtej strony, zegar złocisty, stary, brązowy i czerwony. W tym czerwonym zegarze o nie milknącym gwarze mieszka kukułka złota, która w każdej godzinie wypada, skrzydłem miota, po czym kuka żałośnie, obraca się i ginie, jak w wydrążonej sośnie, Kiedyś, gdy zegar stanie Kiedyś, gdy zegar stanie i ucichnie tykanie - i ucichnie tykanie - kukułka zeń wyskoczy kukułka zeń wyskoczy kukać szalenie i kukając szalenie poleci ku zboczy, poleci ku zboczy. gdzie się kłębią zielenie, gdzie się kłębią zielenie, poleci w modrą trawę poleci w modra trawę na czerwoną murawę! -- na czerwcową zabawę! - (odmiana w innym wydaniu)* Dom na modrzewiu Na niebotycznym modrzewiu, modrzewiu o lekkich włosach, który się w światła zarzewiu kołysze i w złotych rosach wisi ptaszęce gniazdko - gniazdko, skorupka orzecha - domek, nad drzwiami strzecha, strzecha ze słońca gwiazdką. Wysoko, wysoko, wyżej, wyżej, niż sięgnie drabina, niż człowiek sam się wyspina, czerni się domek w mgle ryżej. Z wierzchołkiem cofa się, stoi, wraca, kołuje w niebiosach - w niebiosach, skąd blask się roi, i plącze w modrzewia włosach. Był odrzew rosą opity -- nie wiedząc po co i czemu włożono ciężar młodemu i wyniósł ciężar w błękity. -- Tam! tam wysoko na drzewie w poszumach zamieszkać chcę! Chcę! w mym żałosnym gniewie pod złoto skryć się i rdzę! I w domku pod chmur koroną przekrzywić na bok głowę, głowę zatulnie wtuloną w piórka czerwone i płowe. I płowe... I nic nie żądać, lecz w bezpieczeństwie głębokiem głupio, o głupio spoglądać na ziemię, w dół, jednym okiem. - Gobelin Na ciepłej niebieskiej łące Na ciepłej niebieskiej łące pasą się białe zające pasą się białe baranki w kwitnące złotem poranki. - Niebieskie łąki bez granic nie służą nikomu na nic są dla tych białych zajęcy są dla tych białych baranków i dla skrzydlatych tysięcy myśli radosnych kochanków.- Nastrój Za oknem wygląda świat jak batystu szarego szmat, w białe łatki. w białe gwiazdki - świat nudnej dziecięcej powiastki - świat matki szyjącej nudne majteczki i myślącej podczas zawiei o swojej nudnej nadziei i o tym, by na drzewko kupić kolorowe świeczki.- Zwiędłe kwiaty w salonie Zżółkłe strzępy, jedwabiste włosy, jakby w błocie nurzane, szargane. Gwoździk tępy, wynędzniałe kłosy, w których złocie strzępi suchość ranę. Wyschłe dzwony, których odma klęśnie, lepkie miody żegnając na wieki. Muł zielony, zwiędłe wiotkie mięśnie, błotne brody, kaprawe powieki. - Zeschłej róży żółta trupia głowa przy piwonii, której płatki rzedną. - Liść się nuży, liść zwisa bez słowa, jak ruch dłoni - wszystko, wszystko jedno. - Pocałunek
słońca Hej, moje młode
lata Historia o admirale Kiedyś mi o tym mówiły * * *(Świat jak mydlana bania..) Zachód słońca Kto pogubił te pióra różowe na niebie? Aniołowie kochania, kochania, kochania. - Popłynęli daleko - nie do mnie i ciebie, lecz tam, gdzie szyby płoną snem oczekiwania. Aniołowie miłości pióra pogubili, niosąc w oddal rozkosze, rozkosze, rozkosze, różowe pocałunki, nieskończoność chwili i pełne łez amfory, i róż pełne kosze. Jedno pióro wionęło nad tym naszym domem, gdzie w oknie brak złotego, złotego płomienia, i zawisło nad nami różowym ogromem, i zawisło nad nami żałością wspomnienia... Kto pogubił te pióra różowe na niebie? Aniołowie kochania, kochania, kochania. - Popłynęli daleko - nie do mnie i ciebie, lecz tam, gdzie szyby płoną snem oczekiwania. - Berceuse |