![]() |
Mrok
się z mrokiem porównał, żałoba z - żałobą. Cos się chciało zazłocić, lecz brakło czasu. Zbył się strumień swych brzegów, powstał całym sobą, Wyprostował się w wieczność i szedł środkiem lasu. Szedł do Krzyża w pustkowiu, gdzie gwiazd swych niepewna Nieskończoność się krzepi westchnieniami mięty - I pierś swą strumienistą przymartwił do drewna I zawisł, z dobrowoli na krzyżu rozklęty. Po co ci Senna Falo, na krzyżu noclegi ? Za kogo, Dumna Wodo, chcesz marnieć i ginąć ? Za tych, co już przeżyli dno swoje i brzegi - Za tych, co właśnie odtąd nie mają gdzie płynąć. |