Legendy staromiejskie

"Pan Jezus Stary"
czyli o krucyfiksie ufundowanym przez Baryczków w kościele świętego Jana

      Onego czasu starodawnego, kiedy Warszawie nie patronowała jeszcze syrena, lecz święty Jerzy, żył w tym mieście kupiec imieniem Jurga. Pochodził z rodziny Baryczków, który wydał niegdyś Marcina męczennika, wtrąconego w Krakowie w przerębel wiślaną za obwieszczenie klątwy Kazimierzowi Wielkiemu. Otóż ów Jurga, bawiąc w Norymberdze, dotkniętej właśnie z dopustu bożego trądem herezji, patrzał ze zgrozą na porozniecane przed kościołami stosy. palono na nich księgi mszalne, szaty kapłańskie, obrazy, rzeźby. pomiedzy nimi widział figurę Jezusa ukrzyżowanego, której kacerze odrąbali szyję, ramiona i uda. W nocy, gdy spoczywał, w gospodzie zjawił mu się we śnie Marcin Baryzka. W prawicy dzierżył palmę męczeńską, w lewicy - wyrok klątwy na króla. Na zlecenie przodka Jurga wstał z łoża, przy blasku pochodni odgrzebał w popiele okopcony srodze kadłub Zbawiciela, obmył go winem, spowił w prześcieradła, o pierwszym brzasku opuścił miasto. W Czechach na tabór napadli zbóje, lecz skoro tylko tknęli towarów, pousychały im ręce. Warszawski snycerz, mistrz Maciej z Pniewa, uzeń uczniów Stwosza, dorobił figurze brakujące członki. Odnowił ją tak znakomicie, że Zbawca świata wydawał się jak żywy. Gdy Go przybijano do nowego krzyża, na którym nazajutzr zawisł u Fary, stolarz Białowąs widział, że Chrystus krwawił i płakał. W parę dni potem dziadek kościelny Józwa Ojczenasz, przezwiskiem Bógzapłać, ścierając kurze w Ciemnej kaplicy, spostrzegł, iż rzeźbie wyrosły włosy. Nim minął rok, przysłoniły całkiem święte oblicze. Na kapitu;e postanowiono figurę postrzydz. Dokonała tego w sam Wielki Piątek Bona Baryczkówna, córka fundatora. od tej pory corocznie przed Ciemną Jutrznią obrzęd ów powtarzały cnotliwe panny złotymi nożyczkami, które dawniej służyły śp. Annie Mazowieckiej do haftu ornatów. Obcięte włosy miały cudowną moc leczniczą. Uzdrowiły Piotra Rybitwę, powietrzem ruszonego, wypędziły diabła z Agaty Fierląg, tertio voto Horlemusowej, a nawet wskrzesiły małą Agnieszkę Majeranównę, zadeptaną w ścisku podczas procesji. Dębowy krzyż obito srebrem, w cierniową koronę wprawiono perły. Baltazar Fukier, przełożony bractwa pięciurańskiego, sprawił do kaplicy pozocistą lampę w kształcie okrętu, a wieść o cudach roznieśli po kraju flisy i oryle. Ukrzyżowany chronił miasto od moru, głodu, powietrza i wojny, powiększał, bogacił, wreszcie uczynił stolicą. Lecz gdy w malowanych Kamienicach zamieszkała pycha i jej siostrzyce, łaski Borze zrzedły. Za czasów króla Zygmunta III prawnuczka Jurgi, Kasia Baryczkówna, córka Wojciecha owiesnego dokonała obrzędu postrzyżyn, mając na sumieniu śmiertelną obrazę. Pokalała była ona swoje panieństwo, zadając się potajemnie ze śpiewakiem królewskim Rochem Pronobisem. Pan Jezus Stary pokarał miasto. Nie zmaza Kasi ściągnęła klęski, ale dotknięcie świętości ręką niegodną. Przy biciu piorunów i zawiei śnieżnej, jakiej najstarsi ludzie nie pamiętali, wicher obalił wieżę farną która spadając strzaskała sklepienie. Cudowna figura ocalała wprawdzie, ale włosy nie odrosły.

 

[Stefan Godlewski - Legendy - z tomu - "Jesteśmy w Warszawie" - przewodnik literacki po stolicy. Praca zbiorowa staraniem Związku Zawodowego Literatów Polskich. Warszawa 1938]

 

Szukając zdjęcia krucyfiksu znalazłem w albumie "Kościoły Warszawy w odbudowie" Warszawa 1956 r. na stronach poświęconych Archikatedrze takie zdanie: 
Całkowitej zagłady uniknęła jedynie kaplica Baryczków z Panem Jezusem Ukrzyżowanym".
(Zniszczenia wojenne 1944-45.)

 


Strona główna    Zapiecek    Antykwariat   Galeria Zapiecek  Przyjaciele książek   Dziennik
Stare Miasto   Rynek    Plac Zamkowy    Pomniki
Artyści: Wiesława Kwiatkowska,     Grzegorz Bialik,    Joanna Sierko,
Poeci: Maria Pawlikowska-Jasnorzewska,    Bolesław Leśmian