Noc±

Co¶ bez twarzy i na wznak ¶pi w gwiazdach niezłomnie,
¦pi i nie chce się zbudzić w tych skier zawierusze.
Mieszkasz w domu nad rzek± i trwożysz się o mnie.
Przyjdę jutro na pewno! Dzi¶ smucić się muszę.

¦pieszy w za¶wiat na żebry cień brzozy sierocy.
Krzyż chce w przepa¶ć się rzucić z pagórka nad drog±!
Wszyscy naraz bogowie wymarli tej nocy,
I odt±d już się nie mam pomodlić do kogo!

Nie zaufam bezmiarom! Nie załkam w noc ciemn±!
R±k nie wzniosę ku niebu po modlitwy zgonie!
A ty za mnie w tej chwili wyci±gasz swe dłonie,
Choć wiesz, że prócz tych dłoni, nic nie ma nade mn±!

Jest tylko ta próżnica, w któr± czar przelewa
Słońce, ażeby spełnić mgieł wolę dalek±...
Ta próżnica - te kwiaty - motyle i drzewa - 
Drzewa - kwiaty - motyle - i ten dom nad rzek±...