Alfabet
czyli
sławni i znani przyjaciele książek {ciąg
dalszy}
|
|
Ona stała (nie ma
balkonu niestety) w oknie i wołała: |
|
|
Tosię poznałem
już dawno. Usłyszałem śpiew z małej estrady na Starym Rynku. Zostawiłem
stoisko, poszedłem posłuchać. Śpiewała dziewczyna w białej chustce,
bez akompaniamentu, potem przyszła popytać o pisma św. Jana od Krzyża.
Niezwykły głos, niezwykły talent, filozoficzne i głębokie teksty. Pędzę
gdziekolwiek ją usłyszę. |
|
|
Janusz Głowacki,
dramatopisarz, felietonista, prozaik. |
|
|
W pewien letni poranek Pan ze sporą czupryną stanął przed książkami, sięgnął do kieszeni i wyjął malutki ołówek i gumkę. Stanąłem obok i wyjąłem z kieszeni: - malutki ołówek i gumkę. Parsknęliśmy śmiechem równocześnie. On notuje to co mu w duszy gra, a ja wpisuję ceny - proza życia. Bardzo sympatyczny - oczywiście Jerzy Maksymiuk. Zarzucił szalem .... i poszedł dyrygować. |
|
|
Igor Śmiałowski - kiedy przychodzi na niedzielny spacer na Starówkę, pyta o swoje własne wspomnienia teatralne. Też rozdaje znajomym i wielbicielkom. Zdaje się że już nie pali (na zdjęciu jeszcze). Chyba nikogo nie spotkałem o takiej "dowcipnej" wiedzy o teatrze. Jego zbiory anegdot teatralnych nigdy nie poleżą dłużej. Muszę czasem odkładać dla autora. Zawsze uśmiechnięty, pogodny .. |
|
|
Maciej Orłoś jak powiedział w świątecznym teleexpresie, też lubi marchewkę i jabłka jak łosie. Zimą dla rozgrzewki, śnieg szuflowałem przed Galerią na Zapiecku. Podszedł Pan Maciej z kamerą i pyta: - Z czym Panu kojarzy się Tarnów. (było 600-lecie) No cóż zaskoczenie, ale jako osoba sprzątająca rzekłem - Tarnów kojarzy mi się z teściową, bo niedaleko mieszka i okolice piekne(!) i kuchnia wspaniała. O hrabiach Tarnowskich to już inni pewnie opowiedzieli. |
|
|
Filip Łobodziński aktor, dziennikarz i tłumacz
podobno też. |
|
Zbigniew Lengren rysownik, satyryk, felietonista, autor aforyzmów i wierszy - kojarzony ku jego utrapieniu głównie z psem Filutkiem zdobiącym nieustannie "Przekój". Pochodzi ze Szwecji, a poczucie humoru ma przeogromne od ponad 80-ciu lat. Jeszcze się nie zdarzyło gdy witamy się na Zapiecku, aby nie poczęstował mnie jakimś żartem sytuacyjnym czy dowcipem. Wizytówek nie nosi - dla mnie zrobił odręcznie, jedną wielkości dużej kieszeni. Zdecydowanie przedkłada czystą nad żołądkową gorzką, koneser win. Oczywiście mieszka na Starówce. |
|
|
Zamiast zdjęcia - najnowsza książka, czyli początek wspomnień Michaliny Wisłockiej, lekarki, seksuologa. Kilka pokoleń wychowało się na jej "Sztuce Kochania". Sąsiadka z Rycerskiej. Kiedy statecznym krokiem wypuszcza się na spacer po Starówce, zawsze siada obok książek, aby choć chwilę pogadać. Ostatnio rozmawialiśmy o temperamencie kobiet w wieku dojrzałym. Zawsze mnie strofuje - gdzie czapka - głowa najważniejsza. Ma rację, głowa potrzebna - do myślenia też. |
|
|
Aleksander Jerzy Wieczorkowski, przyjaciel książek od zawsze i na 150 %, sąsiad z ulicy Piwnej, dziennikarz, publicysta, pisarz, do tego humanista wykształcony politechnicznie i muzycznie dla urozmaicenia. Człowiek sympatyczny, wesoły i z niezwykłym poczuciem humoru. Właśnie wyszły jego kapitalne wspomnienia - "Mój PRL" wydane przez KAW. Żonaty, dziecko piękne płci nadobnej, pali... jeszcze. |