Kamienica Fukierowska (Korbowska, Strubiczowska). Pierwotnie dwa domy, początkowo drewniane. - Lewy
(od strony kamienicy nr 25) na bardzo wąskiej działce (prawdopodobnie w miejscu pierwotnej uliczki gospodarczej). Pierwszy raz wzmiankowany jako własność Jana Wilka, od 1441 Macieja potem Zygmunta Tłusto, którzy zapewne wznieśli kamienicę murowaną, potwierdzoną 1466 i 1469 jako „lapidea Tlustonis". Od 1466 w posiadaniu rodziny Siodlarzy (Siodlarzewiczów), m.i. Mateusza i Stanisława, następnie:do 1517 Wolfgangów, od 1528 Ulryka Burcholcera, kuśnierza, od 1531 Fryderyka, złotnika. - Prawy (od
strony kamienicy nr 29) pierwszy raz wzmiankowany 1442 jako własność Andrzeja Grabskiego, następnie
m.i.: 2. poł. w. XV Marcina Benescha i jego zięcia Wolfganga, od 1517 Stanisława Siodlarza. 1505 wzmiankowana po raz pierwszy kamienica (1529 potwierdzona wspólną ścianą z sąsiednią nr 29). Od 1531
w posiadaniu Tomasza Korba, kupca; 1543 wdowa po nim, Katarzyna, nabyła sąsiednią kamienicę; odtąd obie w
rękach jednego właściciela.
Zniszczone być może pożarem 1544, 1552 połączone przez kolejnego właściciela, Jerzego Korba (syna Tomasza) w wyniku gruntownej rozbudowy od piwnic (zbudowane z jednolitej cegły; wcześniejsze wątki tylko za sklepieniami w ścianach wzdłużnych, do których dostawione poprzeczne). - Wzniesiona w formach zapewne jeszcze gotyckich, z bogatą fasadą i przyziemiem znacznie wyższym od obecnego (górne części wnęk w ścianach wnętrza pierwotnego przyziemia rekonstruowane w pomieszczeniach tylnego traktu na I p.).
Po 1625 w posiadaniu Piotra Kłosa. 1647 remontowana przez ówczesnego właściciela, burmistrza Baltazara Strubicza,
podczas którego być może obniżono wysokość parteru i połączenie z oficyną kamiennymi gankami. 1661 trzykondygnacjowa, z niską sienią na całą szerokość budynku, krytą drewnianym
stropem. Od 1690 własność Michała Reicherta (Richarda) i jego żony 2° voto Zappio, następnie jej wnuków Benedykta i Aleksandra Wemmerów. Od 1715 w posiadaniu Jana Ernesta Schindlera, superintendenta ceł królewskich, przez którego gruntownie przebudowana 1718 z podwyższeniem o jedną kondygnację, zwężeniem i zasklepieniem sieni i ustawieniem w niej kolumny z figurą Jana Chrzciciela (nie zachowana) oraz ostatecznym ukształtowaniem ganków na dziedzińcu, które otrzymały kute balustrady z datą i inicjałami JES (nieodtworzone). 1782 ponownie
przebudowana przez ówczesnego właściciela Jakuba Rabe, kupca, zapewne wg proj. Szymona Bogumila Zuga; nadano wówczas wystrój fasadzie i przekształcono wnętrza (m.i. wystrój malarski sali na pierwszym piętrze,
zachowany do 1944).
Od 1810 w rękach rodziny Fukierów, kupców win. Z ich inicjatywy kilkakrotnie przekształcana: 1818
m.in. odnawiano dziedziniec i portal główny, na którym dodano herb Fukierów i litery FF (Florian Fukier), ok. 1859 połączono piwnice z sąsiednimi kamienicami nr 29 i 31; 1910-2 remont
dziedzińca z inicjatywy Henryka Fukiera, wg proj. Władyslawa Marconiego i
Jarosława Wojciechowskiego (zob. ul. Piwna nr 44). 1916-8 w jednej z izb tylnych parteru urządzono tzw. Salę Kazimierzowską wg proj.
Zdzisława Kalinowskiego i Zygmunta Kamińskiego (nie zachowana); 1921 jedną z sal na I piętrze proj. Karol Siciński; 1928 polichromię na fasadzie wyk.
Stanisław Kazimierz Ostrowski; 1931 podczas częściowego remontu wnętrz, być
może wg proj . Juliusza Nagórskiego, odkryto i zakonserwowano strop ze śladami polichromii (nie odtworzona).
1939 uszkodzona. Po zniszczeniu 1944 zachowane piwnice, częściowo mury przyziemia z portalami i fragmenty sklepień parteru. Odbudowana 1947- 53 wg proj . Wacława Podlewskiego z odtworzeniem bryły i
fasady z 1782, dziedzińca z gankami, nowo projektowanymi wnętrzami, w parterze odtworzonymi wg stanu sprzed 1944. 1969 przebudowa poddasza na cele mieszkalne.
Piwnice gotyckie w. XV, z zachowanym podziałem wzdłużnym na pierwotne dwie
kamienice. w ścianach bocznych i wzdłużnej wnęki, ponadto schody i okienka na Rynek, sklepienia kolebkowe (niektóre o łuku
ostrym). Przy wejściu do której żeliwna
latarnia wyk. 1953 przez Mieczysława Jarnuszkiewicza. Sień zamknięta ścianą poprzeczną, przy
której, pomiędzy arkadowymi przejściami znajduje się kamienna kolumna.
Na piętrze, w tylnym trakcie zrekonstruowane górne części przesklepionych wnęk dawnej sieni, z poł. w. XVI.
Fasada klasycystyczna, trzyosiowa. Na parterze, ze skarpą w narożniku lewym, po
prawej duże okno, pod którym drzwi do szyi piwnicznej, po lewej kamienny,
portal zamknięty półkoliście, 2. poł. w. XVIII, w kluczu którego dwie lilie (herb Fukierów) i
litera F (druga nie odtworzona), 1818. Nad przyziemiem drewniany daszek, wsparty na trzech wspornikach, pod którym, nad wejściem, okrągły, kuty szyld z kiścią winnego grona wyk.
1953 przez Mieczysława Jarnuszkiewicza. Wyższe kondygnacje ujęte malowanym (w narożniku lewym) pasem słuckim, na którym
daty 1566-1953, wyk. 1953 przez Witolda Millera. Okna I i II p. w obramieniach z motywami rozet, cekinów, girland i kampanul, zwieńczone trójkątnymi przyczółkami. Okna III p. w profilowanych opaskach z wolutowymi kluczami, po bokach których girlandy. Okna II i III p. z ławami wspartymi na kroksztynach, pomiędzy którymi na II p. podwieszone girlandy. Pomiędzy oknami płaskorzeźbione, zawieszone na wstęgach: na I p. gałązki winnego grona, na II p. okrągłe medaliony z rozetami, na III p. zwisy
owocowo - kwiatowe; cała dekoracja częściowo złocona. Gzyms wieńczący wsparty na kroksztynach. Elewacja tylna trzyosiowa; w przyziemiu, na osi portal kamienny,
zamknięty półkoliście, z herbem Fukierów w kluczu, po 1818. Dach z latarnią nad częścią pd., z trzema wystawkami od frontu.
Bolesław Prus -
Widziadła
(fragment)
...- Przynajmniej -
odzywa się zmartwiony Poniewolski - nie pijcież wina drogiego...
Krymskie tu powinno być niezłe... - Krymskie u Fukiera?... - wrzasnął
Pijankiewicz. - Pan wiesz, co ja płuczę krymskim winem?... z pewnością,
że nie gardło!...
- Więc lekki sotem - szepnął mój kolega Poniewolski, któremu nakazano
wystrzegać się trunków z powodu sklerozy.
Ale Pijankiewicz ani słuchał. Zbliżył się do subiekta i zaczął
dysponować półgłosem:
- Daj no pan buteleczkę tego mojego, którym ja zawsze zaczynam... Potem
buteleczkę tego mojego, co go piję później... Potem zobaczymy, a na
samym końcu dasz nam buteleczkę tego, którym ja zawsze kończę, jeżeli
jestem w towarzystwie dobrych patriotów.
"No - myślę - Warszawa nieszczęśliwe miasto, ale też w nim
ludzie umieją się pocieszać... Co prawda, to i w Wilnie znalazłby
takich samych; choć i my też nacierpieliśmy się, oj!...
nacierpieli..."
Pijankiewicz zaprowadził nas do ciemnego osobnego pokoiku, usadowił za
stołem, a gdy subiekt przyniósł butelkę, sam zaczął nalewać
kieliszki.
Powiadam tobie, moje serce, jak skosztowałem tego wina, które miało iść
na początek, to zrobiło mi się błogo w ustach; a kiedym wypił tego -
co szło na numer drugi, to zachciało mi się śpiewać. I co powiesz, zaśpiewałem
tak cudnie, tak od duszy, że mi się łzy w oczach zakręciły. Więc
pomyślałem: "Boże miłosierny!... trzeba było aż do Warszawy
jechać, ażeby człowiek dowiedział się, że jest śpiewakiem."